Urtica Dzieciom – akcja charytatywna

Urtica-Dzieciom-Camp

akcja charytatywna URTICA Urtica - kampania bajka o Straszku Jak Straszko Oswoił Kołdraka Wspieram To - Urtica Camp Kołdrak


URTICA-opis akcji Jerzy Stuhr - URTICA URTICA Camp - podziękowania patroni akcji URTICA URTICA Camp - obóz rehabilitacyjny Loga twórców akcji

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Grankal – corporate identity

  kolorystyka Typografia - Grankal wizytówki Grankal Papier firmowy - Grankal design opakowań Grankal strona - Grankal

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Zamknij blogera w lodówce – 8 kreatywnych pomysłów na wykorzystanie Augmented Reality (AR) vol. 2

20.06.2017

Najlepsze pomysły przychodzą nam do głowy podczas zabawy.

Tak się przyjemnie składa, że proces kreacji przy wykorzystaniu najnowszych technologii AR+ to dla nas spora porcja rozrywki w pracy. Lekka, pełna optymizmu i pomysłów głowa – tak powinien (i może!) pracować każdy, bo proces twórczy jest przyjemnością. Zapraszamy do wspólnej kreacji.

Poprzez technologie dążymy do zintensyfikowania form współpracy i komunikacji z użytkownikiem. Tak naprawdę nie chcemy, by klienci byli postrzegani jako użytkownicy, których należy „rozgryźć” i uśrednić – chcemy wspierać indywidualizm, tak by wszyscy, którzy tego zapragną, mogli cieszyć się z nami możliwością tworzenia wspólnej rzeczywistości w procesie „designu partycypacyjnego”. Rozszerzona Rzeczywistość jest jednym z narzędzi, które dają taką możliwość. Uważamy, że podział na producentów, którzy kreują potrzeby w oparciu o uśrednione dane rynkowe, i biernych konsumentów jest modelem przestarzałym wynikającym z braku możliwości aktywnej współpracy na polu kreacji. Chcemy dawać się inspirować, zacierać granice pomiędzy twórcą a konsumentem, wyrwać się z XX-wiecznego schematu jednobiegunowego narzucania trendów przez mass media.

Zamknij blogera w lodówce

Producenci artykułów spożywczych starają się zmieścić na opakowaniach maksimum informacji. Zapisane drobnym maczkiem słowa stają się tłem dla graficznej całości opakowania. Już do tego przywykliśmy, na ich treść nikt nie zwraca uwagi – a w niej rzadko odwiedzany adres internetowy z radami i przepisami, może nawet jakieś odniesienie do filmu… Do tych informacji dotrze może kilku kulinarnych freaków, a przecież przydałyby się nie tylko im.

Z drugiej strony są kulinarni blogerzy – inspirujący i podpowiadający, jak gotować dobrze, zdrowo i smacznie. Rzecz w tym, że przyrządzenie tego, co proponują, wymaga specjalnego przygotowania: musisz wyjść na zakupy, dysponować odpowiednimi produktami i czasem. A co, jeśli by zamknąć blogera w lodówce? Niech patrzy, co tam jest, i na podstawie znalezionych składników podpowiada, jaki posiłek można zrobić? Do tego w określonym czasie i o odpowiedniej wartości kalorycznej. Blogerzy kulinarni rzadko przygotowują dania ze składników, które akurat mamy pod ręką lub które po prostu chcielibyśmy wykorzystać, by nie marnować jedzenia.

Augmented Reality daje możliwość właściwego połączenia dwóch kwestii: informacji na temat tego, z czego chcemy przyrządzić danie, z przedstawieniem odpowiedniego przepisu. Wyobraź sobie, że za pomocą smartfona oglądasz opakowanie albo produkt, na bazie którego chciałbyś przygotować danie. Wybierasz kucharza, a następnie przepis. Weryfikujesz listę produktów, wartości odżywcze, kalorie etc., a następnie oglądasz film, jak przyrządzić dane danie czy deser.

Jeśli wszystko się udało (i smakowało), przepis można dodać do ulubionych, a kolejne sugestie będą celniej trafiały w Twoje preferencje smakowe. Sponsorowani blogerzy mogą tworzyć i promować przepisy oparte o konkretne składniki, które zostały w lodówce, albo o konkretne produkty zalegające na półkach. Podziel się swoją koncepcją na to, jak coś powinno wyglądać i funkcjonować. Teraz MOŻESZ WSZYSTKO! Chcesz zmieniać świat? Możesz patrzeć, jak robią to inni, lub zacząć robić to sam.

Piotr Bardadyn

Przedsiębiorca i Business Developer wrocławskich spółek technologicznych. Studiował na uniwersytetach w Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Lubi innowacje poprzez technologie i podróże.

8 kreatywnych pomysłów na wykorzystanie Rozszerzonej Rzeczywistości (AR) vol.1

31.05.2017

Już niebawem miraż Rozszerzonej Rzeczywistości zmieni fawele w kolorowe osiedla. Czy zdjąłbyś okulary, żeby wrócić z raju do rzeczywistości?  Czy to w ogóle będzie możliwe?

Rzeczywistość wirtualna (VR) zmienia nasz pogląd na świat. Dzięki niej już nic nie będzie takie jak dawniej. Pomaga w pracy, usprawniając wdrażanie skomplikowanych zadań inżynieryjnych. Najnowocześniejszy statek pasażerski – The Celebity Edge – został w całości zaprojektowany przy użyciu wirtualnej rzeczywistości. Gdy dojdzie do awarii, naprawy będą wykonywane zgodnie z projektem widzianym jako wirtualny podkład, widziany przez okulary i nałożony na rzeczywiste fragmenty maszyny.

VR kontra AR

Virtual Reality to obecnie narzędzie wykorzystywane głównie przez inżynierów i w branży rozrywkowej. Wymaga ona nałożenia specjalnych okularów i absorbuje użytkownika w 100%, przenosząc go do zwirtualizowanego świata. Zaburza zmysły przestrzeni i równowagi, wymaga zaangażowania się wyłącznie w czynności zdefiniowane przez przestrzeń cyfrową.

W maju w wybranych sklepach marki Adidas umożliwiono klientom wirtualny spacer ulicami Tokio, a salony gier VR, w których możesz ocalić świat przed atakiem zombie, wyrastają obecnie jak grzyby po deszczu.

Rozszerzona Rzeczywistość (AR) jest natomiast dla wszystkich i wszędzie. Pozwala na swobodną obserwację przestrzeni dookoła oraz zupełnie normalne poruszanie się. Dodatkowe treści, obiekty 3D, obrazy, filmy i dźwięki widoczne są równocześnie z rzeczywistym obrazem wyłącznie na wyświetlaczu twojego telefonu. Wirtualną rzeczywistość widzisz więc tylko wtedy, kiedy tego chcesz – i tylko wówczas, kiedy patrzysz na rzecz, pod którą “ukrywają się” wirtualne treści. To pozwala na działanie z pełną swobodą – możesz robić zakupy, jechać na rowerze czy tankować samochód, a jednocześnie dostrzegać wybrane komunikaty, które są niewidoczne gołym okiem. Ta wizja od dłuższego czasu opracowywana jest  w świecie motoryzacji, tak by zamiast tysięcy znaków na poboczu wyświetlały się na szybie wyłącznie te interesujące kierowcę podczas bieżącej trasy. To przełomowa technologia, którą pokochasz, bo ułatwi ci życie i jest nienachalna.

Pomysł 1 – Kolorowe fawele

Fawele (port. favela) to dzielnice nędzy w Brazylii. Domy budowane byle jak i z najtańszych materiałów są schronieniem dla najbiedniejszych warstw społecznych. Szacuje się, że fawele Rio de Janeiro zamieszkuje ponad 20% mieszkańców miasta. To sytuacja, w której slumsy wyznaczają standard życia dla dużych grup społecznych, promując szarość i beznadzieję codzienności. To chaotyczna, zaniedbana przestrzeń miejska przechowująca sfrustrowaną i poniżoną obywatelsko społeczność, której nie stać na poprawę warunków bytowych.

Przestrzeń szara i przygnębiająca, ozdobiona przypadkowo i bez planu, wymaga wspólnej pracy urbanistów i artystów, aby poprzez wizualną zmianę warunków otoczenia nadać sens życia milionom jej mieszkańców, zainspirować ich do działania i podnieść na duchu.

W takich przypadkach AR nadaje się doskonale jako narzędzie do pobudzania kreatywnego myślenia oraz aktywizacji społecznej poprzez wirtualną modyfikację i upiększanie przestrzeni. To, co widoczne wirtualnie, już cieszy – ale znika po zdjęciu okularów albo wyłączeniu telefonu. Najważniejsze jest jednak to, że ta wizja pobudza do wykonywania prostych prac, naśladowania tego, co tak bardzo spodobało się w zaproponowanym cyfrowo projekcie – projekcie niemal tak rzeczywistym, jakby był prawdziwy.

Wirtualne szablony i projekty artystyczne mogą tworzyć kreatorzy przestrzeni miejskiej wraz z artystami w ramach działań agencji pozarządowych, komunikując program lokalnym liderom opinii w internetowych kampaniach.

Pomalowanie kilku ścian nie kosztuje wiele, a inspiracją do działania może być właśnie wirtualna projekcja widziana na smartfonie. Nie trzeba być artystą – wystarczy po prostu chcieć coś zmienić wokół siebie i nanosić farby tam, gdzie widać je w świecie wirtualnym. Jest to możliwe ze smartfonem w dłoni, choć w okularach byłaby to praca podobna do wypełniania dziecięcej kolorowanki.

Przestrzeń wokół nas wpływa bezpośrednio na nasze samopoczucie i kreatywność. Bodźce wizualne mogą zniechęcać lub pobudzać do działania. Ciepłe, radosne barwy widziane wirtualnie wyzwolą chęć do podjęcia działania prowadzącego do urzeczywistnienia efektu oglądanego na ekranie smartfona.

Rozszerzona Rzeczywistość daje możliwość zupełnie nowej, niekonwencjonalnej, ale bardzo efektywnej współpracy pomiędzy organizacjami zajmującymi się rozwojem przestrzeni miejskiej a artystami, przekazując receptę na poprawę wyglądu przestrzeni w dzielnicach nędzy. Rozszerzona Rzeczywistość jest więc narzędziem, które daje nam szansę na pomoc w poprawie życia wielu ludzi wokół nas – staje się bowiem pasem transmisyjnym przekazującym wiedzę i szczegółowe instrukcje, co i jak można wykonać. Efekt społeczny takiego działania będzie kolosalny.

Pomysł 2 – Dżin z puszki

Pomagać innym najlepiej jest wtedy, kiedy sami jesteśmy szczęśliwi. Twoje mieszkanie, mimo że nastraja bardziej pozytywnie od slumsów Rio de Janeiro, od czasu do czasu także potrzebuje odświeżenia i zmian.

Lubimy aranżować przestrzeń wokół nas tak, aby podobała się nie tylko nam, ale także robiła wrażenie na innych. Nie zawsze jednak potrafimy to zrobić. Nie zawsze wychodzi. Pomocy szuka się w poradnikach, oglądając wnętrza pokazowe i czerpiąc inspirację u tych, którzy zajmują się tym profesjonalnie i dzielą się zdobytym doświadczeniem. Rozszerzona Rzeczywistość potrafi skrócić dystans pomiędzy „chcę to zrobić” a „wiem, jak to wykonać”. Innymi słowy chodzi o sprawne połączenie naszych wizji, narzędzi i materiałów dostępnych na rynku oraz wiedzy na temat tego, jak je wykorzystać.

Sukces tkwi w sprawnym dotarciu blogerów i profesjonalistów do potencjalnie zainteresowanych odbiorców. Rozszerzona Rzeczywistość stanowi taki kanał komunikacji, który to umożliwia. Wykorzystuje smarfon do przekazania ci wyłącznie tych informacji, których obecnie potrzebujesz, i tylko wtedy, kiedy tego chcesz.

To trochę tak, jakby po otwarciu puszki z farbą wylatywał z niej magiczny dżin i mówił, co należy zrobić – a w dodatku pokazał, jaki będzie efekt. Wystarczy połączyć wiedzę o produkcie, który kupujemy, z praktyczną wiedzą rzemieślników (albo wręcz artystów, jeśli jesteś wystarczająco ambitny).

Dzięki AR będziesz mógł zobaczyć wybrany kolor na powierzchni, którą chcesz nim pokryć, zanim zaczniesz to robić. Będziesz mógł dać się zainspirować do wykonania bardziej skomplikowanych projektów, a Twój telefon podpowie, jakich materiałów potrzebujesz, dobierze pędzle, podkłady oraz optymalną ilość farby. Proste wzory dostępne dla każdego, wyrafinowane, artystycznie projekty – dla płatnych użytkowników. Twój smartfon rozpozna wielkość i rodzaj powierzchni, a jeśli nie, to pomożesz w oznaczeniu tych kryteriów ręcznie. Odpowiednio dobrane filmy instruktażowe pokażą Ci, jakich narzędzi należy użyć, co robić i… w jakiej kolejności. Będziesz też wiedział, jak dużo czasu potrzebujesz i ile będzie Cię to kosztowało – tak żebyś mógł się do tego odpowiednio przygotować, a  praca była przyjemnym procesem twórczym.

To były 2 z 8 najbardziej kreatywnych pomysłów na wykorzystanie AR. Kolejne poruszą tematy: zwiedzania miast w stylu Powrotu do Przyszłości  i końca ery kart lojalnościowych. Udowodnię, że wyrzucisz je z portfela, zanim spadnie śnieg.

Piotr Bardadyn

Przedsiębiorca i Business Developer wrocławskich spółek technologicznych. Studiował na uniwersytetach w Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Lubi innowacje poprzez technologie i podróże.

Nie daj się zaskoczyć czarodziejom Rozszerzonej Rzeczywistości (AR)

23.05.2017

Przed twoimi oczami rozgrywa się właśnie kolejny akt rewolucji komunikacyjnej. 87% z nas jeszcze tego nie zauważyło – i to zupełnie normalne. Zanim telewizja stała się globalnym medium, podchodzono do niej sceptycznie. Wierząc branżowym guru sprzed 40 lat, nie powinniśmy mieć komputerów w domu – tymczasem dzisiaj wszyscy mamy je w kieszeni i możemy korzystać z nich do rozszerzania rzeczywistości wokół nas.

Augmented Reality (AR) to rozszerzenie fizycznej rzeczywistości o dodatkowe, cyfrowe treści, które są widoczne przy użyciu specjalnych okularów lub twojego smartfona. Telefon pozwala popatrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy i zobaczyć widok nie jednej, ale dwóch rzeczywistości nałożonych na siebie i zamiast zwyczajnej reklamy zobaczyć na przykład to:

 

Fot. Good Works Lab

Snowboard, jako koncept lat 80, spotkał się ze sporym sceptycyzmem producentów sprzętu narciarskiego i narciarzy. Miała to być wyłącznie niszowa alternatywa dla zbuntowanej młodzieży. Na tej błędnej ocenie rozkwitła marka Burton, ale na początku lat 80 Jake Burton sam musiał „wybłagać” pozwolenia pierwszych ośrodków narciarskich na wejście deskarzy na stok.

Przewidywanie przyszłości – nie tylko w sporcie i rozrywce, ale także w przypadku przełomowych produktów i technologii – nie jest proste, niezależnie od pozycji, z której się to robi. Dobrym przykładem jest były prezes IBM, Thomas Watson, który w 1943 roku mówił: „Myślę, że światowy rynek przyjmie nie więcej niż 5 komputerów” („I think there is a world market for maybe five computers”). To były początki przemysłu IT, kiedy maszyny liczące były wielkości stodoły, trwała wojna, a rynek zdominowały zupełnie inne potrzeby. Naturalnie IBM nie zrezygnował z produkcji, choć wówczas, w połowie XX wieku, najśmielsi futuryści branży nie spodziewali się takiego rozwoju komputerów.

Liderzy opinii często nie zauważają rewolucyjnych urządzeń czy technologii. Zgodnie z zasadą „im bliżej Słońca, tym zimniej”, Darryl Zanuck, członek zarządu 20th Century Fox, przewidywał upadek telewizji jako medium. „Telewizja nie utrzyma się na rynku dłużej niż 6 miesięcy. Ludzie szybko znudzą się wpatrywaniem w to pudło co wieczór” – mówił w 1946 roku. Darryl Zanuck był wówczas producentem ponad 100 filmów i niekwestionowanym autorytetem branży.

W czasie kiedy Wozniak i Jobs wypuszczali na rynek Apple II, Ken Olsen, wizjoner branży elektronicznej i założyciel Digital Equipment Corporation (kupiony przez Compaq w 1998 roku), przewidywał „brak powodu, dla którego ktoś mógłby chcieć mieć komputer u siebie w domu” („There is no reason anyone would want a computer in their home”). DEC produkowała wówczas procesory i komputery dla przemysłu. Rozwijali technologię i możliwości od lat, byli prężnie działającym przedsiębiorstwem, pewni własnej oceny sytuacji. 4 lata później IBM wprowadził na rynek swój pierwszy PC.

 

Dziś jak nigdy wcześniej mamy do czynienia z niezwykle szybkim i dynamicznym przekazem komunikacyjnym i wszechogarniającą, często agresywnie przekazywaną informacją. Wydaje się oczywiste, że taka sytuacja wymaga zmiany kanału komunikacyjnego na taki, który umożliwi przekazanie treści, ale jedynie wówczas, kiedy jest ona mile widziana przez odbiorcę.

Może się to wydać nieprawdopodobne, ale już teraz dysponujemy przełomową technologią, która wykorzystuje Rozszerzoną Rzeczywistość (AR) do budowania zupełnie innego rodzaju relacji z klientem. Jest to niezwykle popularne narzędzie, bo zaspokaja ludzką ciekawość i pozwala odczytywać pozornie ukryte treści.

Użytkownikiem technologii jest każdy z nas – wystarczy smartfon i chęć odkrycia tego, czego nie widać gołym okiem, zobaczenia tego, co znajduje się „po drugiej stronie lustra”. Rozszerzona Rzeczywistość nie jest zupełnie nowym pomysłem; jego początki sięgają lat 80. Jak każda przełomowa technologia wymagała dopracowania i rozwoju. Obecnie dojrzała, a to, że każdy z nas ma smartfona z dostępem do internetu, pozwala na zastosowanie jej jako nowego kanału komunikacji.

Technologia ta dostępna jest od paru miesięcy dla każdego, kto korzysta z Facebooka czy Snapchata. Tyle, że tam chodzi wyłącznie o zabawę.

Dlaczego korzystanie z AR tak bardzo się nam podoba? Pewnie dlatego, że odwołuje się do podstawowych emocji, które napędzają ludzkość w rozwoju – szczęścia i zdziwienia. Nasza poznawcza natura odkrywcy motywuje nas do działania, nieznane zdumiewa, bo po prostu lubimy niespodzianki.

Co się kryje pod treścią plakatu na przystanku? Ciekawe wideo, bon promocyjny, a może gra? Codziennie może być to coś innego. Dzięki AR komunikat trafia wyłącznie do odbiorców, którzy w określonych okolicznościach chcą zobaczyć więcej niż to, co widoczne gołym okiem. Co skrywa etykieta ulubionego napoju? Film pokazujący jego produkcję, pasujący do niego muzyczny hit, a może zaproszenie na clubbing z ograniczoną liczbą miejsc? Pomysłów są tysiące…

W przeciwieństwie do telewizji rezultaty publikacji są łatwe do zanalizowania, efekty marketingowe mierzalne, a poprawki można wprowadzać w czasie rzeczywistym.

Wykorzystanie AR przez rozpoznawalne marki jest spełnieniem marzenia o przekazywaniu sekretu, ale jedynie wtajemniczonym, gdzie dodatkowe treści są widoczne wyłącznie dla tych, którzy chcą je odczytać. Każdy z nas zna historie o tajemniczych misjach i poufnych wiadomościach przekazywanych na, z pozoru pustej kartce. Dzieci wciąż wykorzystują do tego sok z cytryny albo ocet, który pojawia się dopiero po podgrzaniu nad świecą.

Zaspokajanie ciekawości nie jest wyłączną motywacją. Tak samo jak pozytywnych bodźców, potrzebujemy odpoczynku, co w miejskiej dżungli pełnej informacyjnego szumu stanowi nie lada wyzwanie.

Obecnie mówi się o konieczności regulowania ilości czasu spędzanego przed komputerem albo w internecie. W tym kontekście bezinwazyjny przekaz wydaje się strzałem w 10. Przekaz AR  jest uśpiony i czeka na wywołanie, a poza chętnym do odkrycia odbiorcą, nikt więcej go nie zobaczy. Dzięki takim narzędziom można w sposób celowy i odpowiednio targetowany wspierać ważne społecznie akcje albo propagować konkretny słownik wartości zrozumiały dla interesującego nas odbiorcy.

Jest to narzędzie służące do demokratyzacji rynku, umożliwia bezpośrednią interakcję: odbiorca ma dostęp do interesującej go rozrywki, możliwość skorzystania z promocji albo wzięcia udziału w społecznym wydarzeniu, polubienia go, skomentowania.

W świecie globalnego rynku pozytywne doświadczenia kupujących, tzw. Customer Journey, leżą u podstaw strategicznych decyzji firm pozytywnie kształtujących swoje relacje z klientem. Użycie AR jako kanału komunikacji  niesie ze sobą jednak  istotny wpływ na odbiorców i, tak  jak tradycyjne mass media, stanowi narzędzie wymagające odpowiedzialnego użycia.

Piotr Bardadyn

Przedsiębiorca i Business Developer wrocławskich spółek technologicznych. Studiował na uniwersytetach w Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Lubi innowacje poprzez technologie i podróże.

To nie jest kolejny poradnik SEO

13.04.2017

Współczesną walkę o pierwsze miejsce w wynikach wyszukiwania Google można śmiało porównać do szaleńczego wyścigu samochodów, w którym leciwy Fiat 126P przegrywa na przedbiegach ze współczesnymi demonami prędkości. Nowoczesny design i wysokie osiągi w testach prędkości to istotne czynniki rankingowe, ale nawet one nie gwarantują w tej chwili pierwszej lokaty.

Aby znaleźć się w TOP 3, należy solidnie się napocić, tym bardziej, że w internetowym rajdzie nawet złoty laur zwycięstwa nie jest dany raz na zawsze. Google nieustannie zmienia zasady, zmuszając właścicieli stron do ciągłych upgradów. Kto się nie dostosuje zostaje z tyłu, ze stratą, którą niełatwo będzie nadrobić.

Jeśli zanotowałeś spadek pozycji, twoją stronę odwiedza mniej klientów , to prawdopodobnie ktoś z nowych graczy siedzi ci na ogonie lub właśnie macha ręką w swoim lusterku, dodając gaz do dechy…

Na całe szczęście Google nie trzyma wszystkich swoich wytycznych w sejfie, a nawet więcej, otwarcie dzieli się wiedzą, mogącą zadecydować o Twoim zwycięstwie.

Szybki upgrade lub zmiana starego modelu samochodu na nowy, to nieraz życiowa konieczność – podobnie jest w wypadku strony internetowej.

Kiedy warto pomyśleć o zmianie

1. Jeśli twoja strona źle wyświetla się na telefonach i tabletach. – W 2017 roku ilość użytkowników urządzeń mobilnych przekroczyła ilość użytkowników komputerów i laptopów. Na skutek zwiększenia ruchu z urządzeń mobilnych Google coraz silniej promuje w wynikach wyszukiwania te witryny, które są dostosowane do urządzeń mobilnych.

2. Jeśli Postawiłeś stronę dwa, sześć, dziesięć lat temu. – Stare rozwiązania technologiczne bywają przyczyną złego funkcjonowania i awarii, bądź mogą znacząco spowalniać stronę. Podstawowy audyt prędkości ładowania się strony każdy może przeprowadzić sam, korzystając z Google PageSpeed Tools:

Dobry wynik:

Zły wynik:

Nasze wyniki testu:

Jeśli ,twój wynik to mniej niż 65%?  Może pora zjechać do Pit-stopu?

3.Jeśli Twoja strona nie jest należycie zabezpieczona – brak odpowiednich zabezpieczeń naraża stronę na ataki i wirusy, a twoją firmę na straty finansowe. Google przykłada coraz większą uwagę do bezpieczeństwa strony, dodatkowo promując w wyszukiwarce strony z protokołem szyfrowania HTTPS.

 

Zagrożenie dla bezpieczeństwa firmy w sieci nie pochodzi dziś wyłącznie od hakerów, lecz także od botów, które każdego dnia przeczesują Internet w poszukiwaniu łatwych ofiar. Aby zagwarantować większe bezpieczeństwo przygotowaliśmy pakiet Tytan.

4.Jeśli twoi klienci pochodzą z Internetu, a Tobie zależy na wizerunku – użytkownicy wybierają te serwisy, które są przejrzyste i jak najlepiej spełniają ich oczekiwania. Dobry design, dostępność strony z poziomu urządzeń mobilnych i znajomość własnej grupy docelowej pomagają zatrzymać klientów na stronie i sprzyjają zwiększeniu konwersji.

Jeśli nie prowadzisz analizy ruchu na swojej stronie możesz nie wiedzieć, skąd trafiają do ciebie klienci i ilu z nich oraz dlaczego tracisz. 

5. Jeśli ostatnią optymalizację pod SEO była wykonywana na Twojej stronie przed pojawieniem się Windowsa 10 – dawniej stosowane strategie SEO oparte głównie na słowach kluczowych, a nie zawartości strony, nie tylko są nieskuteczne, co w dłuższej perspektywie mogą prowadzić do spadku pozycji strony.

Nawet najlepszy kierowca samochodu wyścigowego nie dokona skutecznego przeglądu samemu – ta sama prawda dotyczy wizerunku Twojej marki w sieci.  Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.

25wat

Dzień zmian – kampania promocyjna 360°

Dzień Zmian to ogólnopolska akcja Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia, która zachęca do zapoznania się z zaletami pracy tymczasowej. Zaprojektowaliśmy  przebieg akcji w zakresie wykonania logo, key visuali, obsługi kampanii digital i animacji w mediach społecznościowych.

dzień zmian -SAZ dzień zmian- billboard dzień zmian - WWW Dzień zmian - logo akcji projekt - dzień zmian key visual - dzień zmian dzień zmian - reklama Dzień zmian - ulotki one page - dzień zmian dzień zmian - strona WWW dzień zmian - social media dzień zmian

Nasze działania:

  • Zaprojektowanie kampanii reklamowej i komunikacji, tak aby skutecznie dotrzeć z przekazem do grupy docelowej.
  • Zaprojektowanie One-page akcji Dzień Zmian.
  • Optymalizacja profilu na YouTube i Facebook.
  • Wykonanie materiałów firmowych promujących akcję.
  • Monitorowanie przebiegu akcji Dzień Zmian z wykorzystaniem programów analitycznych.
Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Obsługa kampanii reklamowej – Williamsburg

Williamsburg Club to nowy, charakterystyczny punkt na mapie Łodzi. Lokal zawdzięcza swoją nazwę od jednej z najmodniejszych dzielnic Nowego Yorku, która co roku jest tłumnie odwiedzana przez artystów i klasę kreatywną. Naszym zadaniem było stworzenie podobnego klimatu w Łodzi, na Piotrkowskiej 6.

Williamsburg club Williamsburg club Łódź Williamsburg club Williamsburg club - logo Williamsburg club - menu Williamsburg club Williamsburg club - logotyp Williamsburg club Williamsburg club

Zaprojektowaliśmy unikalny wystrój clubu, łączący funkcjonalny design z nutką artystycznego kunsztu. Odpowiadaliśmy m.in. za promocję i wypracowanie strategii komunikacyjnej trafiającej w gusta bywalców. Zajęliśmy się strategią PR w kontaktach z mediami oraz organizacją imprez okolicznościowych, które pozwoliły clubowi wyróżnić się na tle łódzkiej konkurencji.

Wykonaliśmy one-page lokalu podkreślający unikalny klimat miejsca. Zależało nam na przejrzystości i na dotarciu z przekazem do ludzi młodych, aby zachęcić ich do odwiedzin lokalu i zapoznania się z jego ofertą. Zdając sobie sprawę z kluczowej roli mediów społecznościowych zaimplementowaliśmy na stronie funkcjonalność pozwalająca przeglądać aktualności z profilu Facebooka clubu.

Aktualnie w naszej agencji kreatywnej odpowiadamy za kampanie reklamowe i promocję social-media Williamsburg club.

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Materialis

Logotyp został zaprojektowany dla wrocławskiej firmy Materialis zajmującej się produkcją elementów metalowych, chemią, designem oraz tworzeniem taśm produkcyjnych.

 

Materialis - logo Materialis - wizytówka Materialis materialis materialis-elements Materialis Design Materialis Chemicals Materialis - papier firmowy Materialis Materialis Materialis

Specyfikacja projektu:Sygnet tworzy bryła układająca się w literę M. Przestrzenność bryły ma na celu podkreślić szeroki zakres działań firmy. Kolorystyka bryły i logotyp zmienia się w zależności od poszczególnych  działów firmy.

Dodatkowe wersje sygnetów to  podstawowa wersja sygnetu obrócona o 72 stopnie. Do projektu została załączona księga znaku dokładnie opisująca dozwolone i niedozwolone sposoby użycia znaku,  jego typografie, pole ochronne wraz z wymiarowaniem.

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Organique – kampania reklamowa

W styczniu 2017 roku zrealizowaliśmy kompleksową kampanie reklamową wraz ze strategią komunikacji dla marki kosmetyków naturalnych – Organique.Zakres naszych działań:

  • Zintegrowane działania w ramach kampanii online (kreacje i key visuale, wykonanie banerów i reklam displayowych Adwords).
  • Zaprojektowanie posterów, naklejek i wystroju witryn sklepowych, dedykowanego one-page’a poświęconego promocji marki.
  • Broszura „Znajdę czas dla siebie” dodawana do zakupów w sklepach Organique i  life-stylowego e-booka promującego wartość marki.

 

Organique -ampania reklamowa Organique- broszura  Organique -naklejka projekt witryny sklepowej dla marki Organique Organique - kampania wizerunkowa Organique- reklama outdoor Organique- One-page Organique Organique-social-media projekt e-booka dla Organigue

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Blachy Pruszyński – strona WWW

Przeprowadziliśmy analizę konkurencji firmy Blachy Pruszyński i w oparciu o nią wykonaliśmy zupełnie nową stronę dla wrocławskiego oddziału firmy. Głównym wyzwaniem projektowym, z którym musieliśmy się zmierzyć było stworzenie funkcjonalnej kategoryzacji produktów.

 

Blachy Pruszyński - Wrocław konfigurator zależności między kolorami, powłokami oraz dostępną gwarancją. Blachy Pruszyński - panel logowania Blachy Pruszyński Blachy Pruszyński-Powłoki zabezpieczające - Blachy pruszyński Blachy pruszyński Blachy pruszyński - Wrocław Blachy pruszyński Blachy pruszyński

 

zakres wykonywanych czynności:

  • Dodawanie  i kategoryzowanie produktów, przekrojów i tabel technicznych,, galerii zdjęć, plików, systemu produktów powiązanych.
  • Zaprojektowanie zaawansowanej logiki cen i wyprzedaży. Dodawanie i edycja materiałów i gwarancji, konfigurator zależności między kolorami, powłokami oraz dostępną gwarancją.
  • Systemu promowania, planowanie publikacji aktualności,  tagowania wpisów oraz produktów. Dodawanie i edycja użytkowników, tworzenie kont.
  • Wyszukiwanie produktów i wpisów wraz z rozbudowanym wyświetlaniem wyników wyszukiwania. Historia oraz wersjonowanie wpisów i produktów.
  • Rozbudowana biblioteka mediów – system tagów i kategorii dla dodawanych treści multimedialnych.
  • Integracja z YouTubem – osadzanie wideo na stronie.
  • Eksport baz użytkowników w formatach XML i CSV,
  • Możliwość dostosowywania dostępnych treści dla zalogowanego użytkownika.
  • Dodatkowa warstwa zabezpieczeń chroniąca przed nieuprawnionym dostępem.
  • Implementacja rozbudowanego formularza kontaktowego, możliwość załączania plików do wiadomości.
  • Implementacja wersji językowych strony.
  • Implementacja modułu live-chat „Czater”.

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

identyfikacja wizualna i akcydensy – Mind Shower

Mind Shower Mind Shower- logo Mind Shower Mind Shower Mind Shower - papier firmowy Mind Shower

 

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Rekonstrukcja – wystawa fotografii Zuzy Kolskiej

Wyprodukowaliśmy i zaprojektowaliśmy elementy identyfikacji wizualnej na wernisaż wystawy fotografii Zuzy Kolskiej „Rekonstrukcja”, która odbyła się we Wrocławskim kinie Nowe Horyzonty. Wykonaliśmy eleganckie przypinki, ulotki, plakaty i naklejki zgodne z tematyką wystawy i stylem prezentowanych zdjęć.

rekonstrukcja rekonstrukcja- wystawa rekonstrukcja-logo rekonstrukcja - ulotki rekonstrukcja - ulotki rekonstrukcja - przypinki rekonstrukcja - naklejki rekonstrukcja - wystawa Nowe Horyzonty

 

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Kancelaria prawna Aleksander Stal – kompleksowa identyfikacja

Dla profesjonalnej wrocławskiej Kancelarii Radcy Prawnego Aleksander Stal wykonaliśmy elegancki projekt strony internetowej. Skupiliśmy się na przejrzystym zaprezentowaniu oferowanych usług prawnych, jak również na wygodzie użytkowania strony z pozycji urządzeń mobilnych.

Aleksander Stal - kancelaria Aleksander Stal - logo Aleksander Stal - wizytówki Aleksander Stal - papier firmowy Aleksander Stal - strona WWW Aleksander Stal - strona mobile Aleksander Stal - strona

Aleksander Stal

 

nasze działania:Nasz projekt strony miał na celu zbudować zaufanie i poczucie bezpieczeństwa u potencjalnych klientów. Został on w całości dostosowany do aktualnych wymogów Google dotyczących SEO, UI/UX.

Dodatkowo zaprojektowaliśmy logo kancelarii oraz wykonaliśmy szereg materiałów wizerunkowych takich jak papier firmowy i wizytówki. Zastosowanie minimalistycznego designu miało na celu podkreślenie profesjonalizmu i przejrzystości oferowanych usług prawniczych.

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Serce kobiety

21.04.2016

Serce kobiety waży średnio około 70 gram mniej niż serce mężczyzny. Podczas ciąży potrafi przepompować nawet o 50% więcej krwi niż zwykle, co świadczy o dużej elastyczności. Jego wnętrze opisywali już kardiolodzy, kardiochirurdzy, lekarze z SORU i z ERKI, kierowcy, którzy wozili tych lekarzy, mechanicy, którzy naprawili wspomnianym kierowcom samochody, ich bracia – hydraulicy i mechatronicy, ich synowie piekarzowie* i cukiernicy, pan z przyparkingowej stróżówki, nie licząc poetów i innych cyrkowców.

Trzy pierwsze specjalizacje zajmują się sercem kobiety z fizycznego punktu widzenia, choć nie ma wątpliwości, że nieraz zastanawiali się, co się kryje za komorami i przedsionkami, pod siecią naczyń włosowatych i supłem naczyń krwionośnych, w ujęciu metafizycznym, naturalnie. Z kolei ta perspektywa jest zwykłą, lecz niekończącą się codziennością mężczyzn. Których? Wszystkich.

Kobieta to najbardziej skomplikowany system, jaki istnieje na Ziemi. Jest skomplikowana tak bardzo, że czasami sama siebie nie rozumie. A w zasadzie coraz częściej siebie nie rozumie. Może dlatego, że role w społeczeństwie zaczęły się zmieniać. Trudno się połapać, kim jesteśmy, jak powinnyśmy się zachowywać, zwłaszcza, że przez całe życie słyszymy głównie czego nie robić. Czy ktokolwiek na świecie wie, jaki jest kanon zachowania dziewczyny/kobiety? Chyba wszyscy bez względu na płeć, choć starsi niż dana kobieta, są wyposażeni w tę wiedzę i bardzo sprawnie wychodzi im komentowanie co przystoi, a czego dziewczynie robić nie wypada.

Kobieta to człowiek odpowiedzialny za piękno, estetykę i delikatność. Jak być piękną i delikatną, jeśli ciągle jesteś nie dość lub za bardzo? Codzienne podcinanie skrzydeł stosują nie tylko mężczyźni kobietom, ale także kobiety sobie nawzajem. „Nie dość, że gruba to jeszcze w leginsach!” „Jesteś niedojrzała, ale za bardzo roześmiana”,” za bardzo odsłaniasz swoje ciało, ale nie wystarczająco prostujesz plecy”. Słyszeliście o komplemencie, który robi więcej przykrości niż dobra? Właśnie w taki sposób powstaje.

Być kobietą to nie znaczy dorównać mężczyźnie. To własna ścieżka, totalnie indywidualna, opierająca się na samoakceptacji i uświadomieniu sobie, że z mężczyzną łączy mnie tylko i wyłącznie człowieczeństwo. Wiem, wiem, tu może nastąpić kobieca fala oburzenia – przecież mężczyzna to nie jest człowiek! Czasami mam ochotę się z tym zgodzić, ale zaraz po tym jak się uspokoję, myślę sobie, że to jednak człowiek, ale inny niż ja i dlatego pewnie nie jestem w stanie go do końca zrozumieć. Cała sprawa rozbija się o to, że te obie płcie, aby odnaleźć się i poczuć dobrze w swoich postaciach, muszą współpracować. Muszą znaleźć kompromis.

Mężczyzna powinien stworzyć jak najlepsze warunki do tego, aby kobieta mogła rozwinąć swoje naturalne cechy,(ona oczywiście powinna się odwzajemnić) o których pisałam już wcześniej. Kiedy mogą ujrzeć światło dzienne? Tylko wtedy, kiedy mamy u swego boku dobrego bodyguarda od samego początku, czyli dbającego o wzrastanie w poczuciu uznania, zrozumienia i szacunku – tatę, dziadka, brata, wujka czy kuzyna, na partnerze kończąc. Ta wrażliwość może rozwijać się wtedy, kiedy czujemy się zauważone, podziwiane i bezpieczne.

Brzmi to może jak frazes, ale mam kilka koleżanek, które nauczyły się spawać, podkładać ładunki wybuchowe i rąbać drewno. Są to dziewczyny szalenie samodzielne, głownie dlatego, że nie znalazły wolontariusza. Człowieka, który powie „Twoje małe ręce są tak małe i delikatne, po to by tuliły dziecko do snu, moje są tak duże właśnie po to, żebym mógł ugasić pożar”.

Panowie stroją się w butikach, trwonią czas i pieniądze i usiłują umówić się do barbera. I to nie jest krytyka męskości, bo czasy są trudne i domyślam się, że przeistoczenie się w bezpłciową postać pozwala bezpiecznie odepchnąć od siebie odpowiedzialność, ale także przetrwać w spokoju, ale niewątpliwie zmiana zainteresowań płci męskiej, przekłada się na zagubienie damskiej.

Z antropologicznego punktu widzenia, śmiało możemy mówić o kryzysie płci. Obu, bo jakbyśmy nie próbowali tego wykluczyć, jedna jest zależna od drugiej. Kobiety stają się herosami samodzielności i kompetencji, w dziedzinach, z którymi w ogóle nie powinny mieć styczności, mężczyźni są znawcami kosmetyków kolorowych, zajmują się pielęgniarstwem i opieką nad dziećmi. Coś poszło nie tak…

Ale do sedna. Jak być interesującą, ale nie wulgarnie prowokującą? Jak być pewną siebie i jednocześnie zachować swoją wrażliwość? Jak pozostać delikatną, ale nie być ofiarą losu? To tylko kilka z pytań, jakie codziennie zadają sobie kobiety. Dlaczego chcemy wiedzieć jakie mamy być? Dlatego, że chcemy się podobać i to mamy zapisane w kodzie genetycznym. Nie zmienimy tego.

Jednak w naszej naturze występuje pewien paradoks. Każdy usłyszany komplement powoduje automatyczne zaprzeczenie i wyparcie go ze swojej świadomości, lub w drugą stronę – każdy komplement powoduje, że jesteśmy tak łatwowierne, że aż przykro, a takich którzy lubią to wykorzystywać nie brakuje.

W czasach kiedy definicja piękna została totalnie sprostytuowana, kobiecość kojarzy się z sztucznym biustem, ustami, rzęsami, klejącym błyszczykiem. To dosyć przykre, ale nawet jeśli ktoś ma po prostu taki gust, to tak czy siak, pod tym interesującym płaszczykiem żyje kobiece serce i najbardziej przerażającą rzeczą  jaka może pojawić się w głowie każdej kobiety jest odrzucenie z powodu „niewystarczalności”.

Spotykamy się z tym wtedy kiedy Ci, którzy mają dbać o naszą godność sprawiają, że czujemy się szare. Nie jesteśmy wysłuchane, nigdzie się nas nie zabiera i nie zaprasza, nie słyszymy, jak bardzo kochane jesteśmy i jak źle by było bez nas. I ja nie wątpię w to, że panowie to mówią, tylko, że 2 razy w roku to trochę za mało. Do czego zmierzam… Niezależnie od wszystkiego, spróbujmy się uniezależnić i ochronić swoje kobiece serce. Zacznijmy się zauważać, doceniać i rozwijać zwłaszcza te rzeczy, które tworzą naszą kobiecą tożsamość. Rozwijajmy talenty i róbmy rzeczy dla siebie, a nie innych, bo to zazwyczaj objawia się zmęczonym wyrazem twarzy tych innych.

Kobiety potrafią rozpoznać po płaczu dziecka czego potrzebuje, mówią dużo i nie tracą cierpliwości w odpowiadaniu na pytania, właśnie dlatego, że muszą odpowiednio przygotować do życia nową istotę. To kobieta, pod swoim sercem nosi dziecko. Kobiece piersi, niezależnie od wielkości są przystosowane do tego by nakarmić pociechę. Dziewczyny potrafią słuchać i wczuć się w sytuację drugiej osoby. Widzą więcej. I tych niezwykłości wynikających z danej płci – mamy o wiele więcej. Trzeba je tylko zauważyć i zacząć doceniać.

Jak mawia dziadek mojej koleżanki „mężczyźni są lepsi od kobiet tylko w kopaniu rowów”. Chciałabym, aby to miłe i krzepiące powiedzenie wypowiadano w stosunku do Was tak często, aż będziecie miały go dość. I nie dlatego, że faktycznie jesteśmy lepsze, tylko dlatego, że tylko mądry mężczyzna może pokusić się o takie stwierdzenie.

Życzę Wam, abyście otaczały się mądrymi ludźmi, którzy współpracują, a nie rywalizują, którzy wspierają, a nie atakują , którzy cieszą się z Waszego rozwoju i są życzliwi, a jeśli nie, to żebyście były wyposażone w taką wiedzę i umiejętności, aby Wasze kobiece serce nigdy nie zostało zamrożone przez oczekiwania, wymagania i ciśnienie ze strony innych osób.

*zabieg umyślny.

25wat

Eva-Design – kompleksowa obsługa nowej marki

Dla marki Eva-Design wykonaliśmy funkcjonalny sklep internetowy oraz wizerunkową stronę, prezentującą turbany dla kobiet. Położyliśmy nacisk, aby ukazać turbany jako atrakcyjną alternatywę dla innych nakryć głowy oraz podkreślić ich prokobiecy charakter. Nasze działania poprzedziliśmy analizą konkurencji i produktu, która miała na celu określić grupę docelową. Aby utrwalić wizerunek nowej marki w świadomości odbiorców, nasz zespół projektowy wymyślił zapadające w pamięć logo i broszurę reklamową.

 

Eva-design-logo Eva Design Eva Design Eva Design-catalog

 

 

 

 

 

 

 

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Branding – Domum

Na zlecenie wrocławskiej Pracowni Projektowej Domum zrealizowaliśmy całościową identyfikację wizualną marki. Dodatkowo wykonaliśmy sesję fotograficzną oraz kompleksowy branding.

Domum- logotyp

Branding Pracownii Projektowej Domum

Domum - strona WWW

 Domum - papier firmowy

RWD Strona Domum

Domum

Domumtypografia Domum

Nasze działania:

Przy projektowaniu strony postawiliśmy na minimalistyczny charakter designu, podkreślając profesjonalizm firmy oraz posiadane doświadczenie. Stronę wykonaliśmy w technologii responsywnej, dostosowanej do ekranów urządzeń mobilnych (trzy progi: desktop, tablet, smartfon). W podobnie eleganckiej stylistyce zaprojektowaliśmy logotyp, dedykowane wizytówki i papier firmowy.

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Projekt kampanii outdoorowej – Domar

Kompleksowa kampania promocyjna dla Domaru, jednej z największych galerii wnętrz na Dolnym Śląsku. Zaprojektowaliśmy reklamę zewnętrzną oraz lightboxy. Odwołaliśmy się do nowoczesnego designu, kojarzonego z prestiżem i wygodą.

Nasze działania miały  na celu podkreślać profesjonalny charakter marki w dziedzinie wystroju wnętrz. Za nasz główny cel obraliśmy poszerzenie grupy odbiorców i utworzenie wyrazistej tożsamości marki w mediach społecznościowych.

 Domar

Domar- billboard
Domar

Citylighty

Domar- reklama Wrocław
Domar citylight

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Proces projektowy – logo Fabryki Sensu

Fabryka Sensu to unikalnie zaaranżowana przestrzeń coworkingowa. Zaprojektowaliśmy logotyp, design i  wizytówki z kodem QR. Naszym celem było podkreślenie wyjątkowość Fabryki Sensu na mapie Wrocławia.

Logotyp-Fabryki-Sensu

Fabryka-Sensu

Wizytówki-Fabryka-Sensu

księga-znaków-fabryka-sensu

Fabryka Sensu

QR-Fabryka-Sensu

kod-QR-Fabryka-Sensu-Wrocław

key-visual-Fabryka-Sensu

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Ach, Ci niekreatywni Panowie…

O niekreatywności mężczyzn można opowiadać godzinami. Niemal każde babskie spotkanie sprowadza się do tego, jak to bardzo wybranek serca nie pamiętał, nie wiedział lub po prostu głupio zrobił. Historie od śmiesznych po zastanawiające. Od zastanawiających, co autor miał na myśli po takie, do których wstyd się przyznać. Jeśli myślicie, że chce dołożyć Panom, jesteście w błędzie. Kreatywność mężczyzn nie zna granic i o tym właśnie będzie ten artykuł.

Mogłoby się wydawać, że mężczyźni to płeć typowo zadaniowa – „Maciek, internet się popsuł”, poza tym, że to akurat ten komunikat, a Maciek kocha internet i raczej nie lubi się z nim rozstawać, zaczyna działać, przekłada kable, wyłącza router, sprawdza zasilanie – oczywistym jest, że naprawia to w mig i idealnie, mimo tego, że niejedna z nas próbowała tego kilkukrotnie. To samo w przypadku popsutych przerzutek, miksera czy telefonu. Czasami korzystając z różnych sprzętów, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że są popsute, a nasz lub znajomy Pan widzi i naprawia. Poza tym, że uwielbiam takich Panów, to bardzo doceniam wspomnianą czujność na kobiece ułomności. Są też oczywiście zadania, które spotykają się z mniejszą wykonalnością typu „Jacek, kosz jest pełny” tu komunikat zaczyna być enigmatyczny i nie do końca Jacek wie, co ma z tym fantem zrobić. Czasami po prostu nie wpadnie na to, że trzeba wyrzucić śmieci, czasami wypadnie mu z głowy, a jeszcze innego razu po prostu zignoruje. Ponoć komunikat należy kierować do odbiorcy, także w przypadku tego typu zadań trzeba doprecyzować.
To oczywiste przeświadczenie o tym, że Panowie wykonują zadania lepiej niż ktokolwiek inny na tym świecie, niestety, w świetle opinii publicznej, nie przekłada się na kreatywność w związku. Do napisania tej notatki skłoniło mnie właśnie to zestawienie tej męskiej niekreatywności i historii oświadczyn, które spisuje od lat.
Z miłości i za pierścionkiem zaręczynowym, wspomnianym w żarcie, można pognać 2000 kilometrów na wschód, prosto do Sarajewa, a w drodze powrotnej zatrzymać się pod zamkiem w Bratysławie i poprosić ukochaną o rękę. Determinacja, upór i fantazja, proszę państwa i głębokie przekonanie o tym, że to właśnie ta kobieta.
Co zrobić z obrażoną dziewczyną? Zabrać ją na obiad. Bar mleczny we Wrocławiu, 12 ulubionych pierogów ruskich polanych tłuszczem z cebulką, zwyczajny dzień do momentu, kiedy w ostatniej chwili przed połknięciem, wybranka serca orientuje się, że połyka pierścionek zaręczynowy. Kupa nerwów, niezłe zamieszanie, pół dnia na pogotowiu, ale na koniec łzy szczęścia i wspomnienia do końca życia. Niewybredna forma na ryzykanta, też w cenie.
Obcy kontynent i największa partnerska kłótnia, jaką widział Iran, krzyk, łzy, kiła i mogiła. Czy można zobaczyć ukochaną bardziej prawdziwą niż w momencie słabości? Jak się kocha w takim momencie to chyba na serio. Dużo nie myśląc jeden z moich bohaterów wyciąga pierścionek i klęka przed swoją kobietą, proponując jej życie na dobre i złe. Nieźle, co?
A co powiecie na akcje rodzinną? Brat i ojciec w komitywie z przyszłym zięciem. Odra, łódka i ich dwoje, spokojny rejs w czerwcowy dzień. Wzdłuż wybrzeża spaceruje ojciec wybranki, na moście stoi jej brat, który spuszcza na wędce bukiet kwiatów wprost w ramiona swojej siostry, kiedy para wpływa pod kładkę. I choć organizatorzy zapomnieli pierścionka to i tak pada konkretne pytanie i już na brzegu piją szampana w wielkiej radości! Można by rzecz rybak z wyobraźnią.
Przez dwa tygodnie podróżował po Portugalii i Maderze z ciężkim plecakiem, którego każda próba dotknięcia kończyła się groźnym syczeniem. U schyłku podróży wyciągnął z niego pierścionek, uklęknął przed swoją Panią i zapytał, czy zawsze już będzie mógł nosić wszystkie ciężkie bagaże za nią. Łza się w oku kręci.
A słyszeliście o pierścionku przedzaręczynowym? Taki właśnie jeden z moich kolegów podarował w prezencie świątecznym (również w konspiracji z przyszłą teściową) swojej ukochanej. Delikatne, malutkie serduszko, w którym mieści się cała miłość, ozdabia wierzch obrączki i palec ukochanej, którą doprowadziło to do odjęcia głosu i łez szczęścia. Wcale nie z tego powodu, że dostała pierścionek, ale, że cała „intryga” była przeprowadzona tak, że wybrance nawet do głowy nie przyszło, że taka sytuacja mogłaby mieć miejsce. Czy trzeba więcej?
7 lat związku, długich wyczekiwanych lat, aż w końcu ukochany zreflektuje się, że to jest ten moment, w którym już nawet nie tyle, że można by, ale trzeba się zdeklarować. Był już wspólny Erasmus, wzloty i upadki, było mieszkanie w kilku państwach, było nawet kupno wspólnego domu. Z tej właśnie okazji rodzina i przyjaciele naszego bohatera przeszli w sobotni poranek pod świeżo zakupioną nieruchomość, aby pogratulować parze. Ustawili się przed obiektem, trzymając w ręce tabliczki „gratulujemy nowego domu”. Na prośbę bohatera, wybranka miała ukucnąć na tle gości, aby partner mógł jej zrobić zdjęcie, w tym momencie goście odwrócili tabliczki, na którym było napisane „ wyjdziesz za mnie”? Buzia się uśmiecha na samą myśl, a łzy cisną się do oczu. Każda z reakcji przed lub po zawiera motyw łez, bo jak się nie wzruszyć w takim momencie?

Jest tylko jedna rzecz na ziemi, która powoduje, że wznosimy się ponad swoje codzienne możliwości, ponad siebie. Miłość jest wtedy, kiedy dajesz siebie bezinteresownie, może właśnie wtedy, kiedy już Cię skreślili i nikt się po Tobie nie spodziewa, że możesz zaskoczyć. Miłość to dodanie wiary niedowiarkowi, miłość to chęć ochronienia od zwątpienia, to pielęgnacja zaufania. Miłość to ciężka praca, nie mylmy miłości z uczuciami. Uczucia nie mogą być wyznacznikiem tego, co robimy. Uczucia to tylko chwila, jedynie głębokie przekonanie o tym, że damy radę rozgonić najczarniejsze chmury pozwoli nam mieć pewność. Pokochać kogoś tzn. zaakceptować ułomności i pokonać lęk, bo nie kocha się przecież za dobry rosół i piękne włosy. A kiedy już jest to przekonanie i akceptacja, warto dołożyć do tego kreatywność. Kreatywny człowiek to taki, który tworzy regularnie autorskie rozwiązanie. Ta cecha pozwala mu wytworzyć patent na najtrudniejsze sytuacje, pozwala znaleźć wyjście z najbardziej beznadziejnych przypadów. A o to w tym wszystkim właśnie chodzi. Kreatywność to odkrycie nowej ścieżki do danego celu. Produkujmy, więc swoją ciężką pracą te przysłowiowe 25wat, z których powstaje ta cecha i nie podnośmy statystyk rozwodów, które i tak sięgają już ponad 50% z zawieranych małżeństw, bo kiedy nie ma kreatywności, tak kończą się nawet najpiękniejsze zaręczyny.

Ach, wy niekreatywni mężczyźni, oby Was było więcej i tej Waszej niekreatywności też!

25wat

Jak ugryźć social media?

15.01.2016 Media social

Social Media (Media Społecznościowe) to obecnie jeden z głównych kanałów dotarcia i kontaktu pomiędzy marką a jej potencjalnym odbiorcą. Mimo stosunkowo młodego wieku internetowe społeczności są najszybciej rozwijającym się medium na świecie. Najszybciej się też zmieniają. W Polsce pierwszym popularnym portalem społecznościowym była Nasza Klasa (NK), później nasze komputery zaczął podbijać Facebook, następnie pojawiły się pierwsze aplikacje mobilne i społeczne aktywności zaczęliśmy zabierać wszędzie ze sobą. Od tego momentu zaczęliśmy uzależniać się od filmików na Youtubie, ciętych ripost na Twitterze czy obrazkowej relacji swojego życia na Instagramie.

Ostatnie lata to prawdziwy boom nowych portali skierowanych do różnych grup społecznych, o różnych zainteresowaniach, różnej demografii i różnych lifestylach. Potrzeba obecności w ciągle nowych mediach jest wciąż kreowana przez startupy modyfikujące już sprawdzone rozwiązania i zyskujące na popularności wykorzystując zmieniające się trendy. Dobrym przykładem jest tu Snapchat. Aplikacja osiągała marginalne zasięgi w Polsce w ostatnich latach, w ciągu minionych 10 miesięcy szturmem wdarła się do urządzeń Polaków osiągając szacunkową liczbę 1-1,2mln użytkowników w Polsce (stan na maj 2015).

Taki rozkwit portali społecznościowych na świecie (a szczególnie w Polsce) spowodowany jest doskonałym środowiskiem, które powstało w ostatnich latach. Jakie czynniki tworzą ten mikroklimat?

  • Wykładniczo rosnąca ilość urządzeń mobilnych ( 29% Polaków korzysta z SM na swoich telefonach )
  • ciągłe nienasycenie młodych pokoleń nową technologią a także coraz niższy próg wejścia w przypadku ludzi starszych
  • coraz tańszy, a przez to powszechniejszy dostęp do szybkiego, bezprzewodowego Internetu, który pozwala korzystać z SM tam, gdzie nie chcemy zabierać komputera – w łóżku przed snem, w autobusie jadąc do pracy czy opalając się nad morzem.
  • uzależniająca chęć stałego kontaktu ze światem, znajomymi i ciągłej aktualizacji swojego internetowego życia.
  • efekt zamkniętego koła – stale rosnąca grupa odbiorców social media stymuluje firmy i marki do coraz intensywniejszej obecności w tych kanałach, ta obecność tworzy kolejne więzi pomiędzy użytkownikiem a marką, co znów napędza potrzebę obecności marek, zwiększając liczbę nowych użytkowników i ich interakcji, co zwiększa zainteresowanie reklamodawców i tak w koło…

Na ta chwile przekroczyliśmy magiczna liczbę 2 miliardów aktywnych kont społecznościowych oraz 3,5 miliarda użytkowników sektora mobilnego. Oznacza to mniej więcej tyle, że co drugi człowiek na świecie, idąc rano do łazienki, zabiera ze sobą smartfon i loguje się na swoje wirtualne profile.

Straszne i przerażające?

To wspomnę jeszcze o tym, że obecnie rynek mobilny pędzi jak oszalały, a ma przecież jeszcze do zdobycia ponad połowę światowej populacji. Nie, nie jest zainteresowany zatrzymaniem się. Bardziej prawdopodobne jest to, ze pewnego dnia z oceanu wyjdą tysiące wielkich smartfonów i zjedzą tych, których jeszcze w mediach społecznościowych nie ma.

Jak się w tym wszystkim odnaleźć?

Zwracam uwagę, ze nie formułuję pytania „czy się w tym wszystkim odnaleźć”. Dlaczego? Dlatego że biorąc pod uwagę skalę o której mówimy, obecność w mediach społecznościowych w jakiejkolwiek formie firm aspirujących do rozwoju (niekoniecznie rozrostu) jest koniecznością. Z przyjemnością porozmawiam i zaprezentuje jakiego rodzaju może to być obecność.

Czy ograniczać się tylko do założenia konta-wizytówki, które w podstawowym zakresie informuje o tym że firma istnieje, dodatkowo wspierając pozycjonowanie naszej głównej strony firmowej? Czy może postawić także na życie marki w sieciach społecznościowych, aby poprzez animacje i interakcje z użytkownikiem zwiększyć jego zadowolenie?

Żeby podejmować właściwe decyzje i nie zwariować, warto postawić na fachową pomoc, aby mieć pewność, że działania są sprawne i skuteczne oraz przede wszystkim adekwatne. Firmy wychodzą z mroków nieświadomości a social media management z marginesu stał się poważną dyscypliną reklamową, dlatego tyle uwagi poświęcamy na analizę branży, odbiorców i konkurencji. Jeśli nasza marka podejmuje decyzje marketingowe na podstawie analiz, to dlaczego z komunikacją miało by być inaczej?

I nagle okazuje się, że coś, co w założeniach miało być spontaniczne, da się (właściwie) zaprojektować. Trzeba tylko wiedzieć jak.

Autor zdjęcia

Mateusz

Turbosprężarka pomysłów. W wolnych chwilach syn design thinking i Baldura. Absolwent kierunku Communication Design. Z projektowaniem za pan brat od dziecka.

Za czym kolejka ta stoi?

12.12.2015

Idealnie by było, abyśmy mogli poznać, zanim ocenimy. Jednak, żeby poznać, musimy ocenić czy chcemy zgłębić temat. Ocena jest nieunikniona, bo pozwala nam ominąć zagrożenie, ocena skłania do refleksji i wyciągnięcia wniosków. Dzięki ocenie, przetrwał nasz gatunek, dzięki niej nie pospadaliśmy w przepaść i nie spłonęliśmy. Ocena pozwala nam określić, co jest dla nas ważne i dobre. Oczywiście, nie namawiam nikogo do sądzenia z zewnętrznych pozorów, ale do chwili refleksji.

Z telewizorem mam tyle wspólnego, co z plemieniem amazońskim, widuję oba okazjonalnie, z tym, że to drugie w pierwszym. Jeśli już dojdzie to takiej konfrontacji, to siedzę, patrzę i stracę wiarę. Wiarę w ludzi, w potencjał, w macierzyństwo, w życie i w śmierć. Tracę wiarę, że ludzie, którzy stoją po drugiej stronie, nie tylko na fasadzie, ale też za kulisami, w reżyserce i w biurach, mają serce i rozum. Nie chce mi się wierzyć, że taka piękna i zdolna artystka, jedna z drugą, nie wie, jak wielką krzywdę robi uczestnikom, publiczności w studio i tym wszystkim ludziom, którzy oglądają jeden z programów prezentujących fenomenalne zdolności dzieci. Gdzie są rodzice, się pytam? Otóż siedzą na publiczności, bo trzeba być z dorosłym opiekunem lub z rodzicem, aby pociecha mogła zabawić tłumy Zachodzę w głowę, dlaczego ktoś świadomie wysyła swoje małe dziecko – na stres, ocenę, na zazdrość i chciwość, dlaczego świadomie podkłada pod nos pychę, która generuje się w takim otoczeniu na pstryknięcie palców. Nie mówię o tym, żeby zamykać dziecko, które ma talent w piwnicy (za to idzie się do więzienia, w zasadzie jeśli w piwnicy zamknie się dziecko bez talentu to też się siedzi) i ukrywać przed światem (za to także jest kara) i wszystkimi jego ułomnościami, ale mieć umiar i świadomość. Nie mam dzieci, ale wiem, gdzie jest ich miejsce i to nie jest telewizja.
Dalej mamy jedzenie. Z 300 programów, o tym jak przygotować ziemniaki. Żeby nie było, uwielbiam je! I kiedyś z pewnością poświęcę im jakaś notatkę, bo są tego warte, ale czuję dyskomfort, kiedy widzę kolejną zmarnowaną taśmę filmową. Pan, który mówi o sobie w trzeciej osobie, który jest jedną osobą, ale krojąc marchewkę drobno w kosteczkę, pyta się sam siebie czy ładnie pokroił, wtedy wątpię. Rozumiem trzeba jeść, warto jeść dobrze. Jedzenie jest pyszne, ale czy główny fokus na te dziedzinę życia to zwykłe łakomstwo? O jego konsekwencjach mówić nie trzeba.
Wątpię też wtedy, kiedy pod pretekstem pomocy w biznesie, rozczochrana baba upokarza ludzi, po to by pokazać im póżniej swoją moc sprawczą i uratować zrujnowany interes. Zastanawiam się wtedy, dlaczego ludzie tracą swoją godność i w imię czego pozwalają się tak traktować? Wiem, wiem odpowiedz jest prosta. Biznes sam się nie zrobi, a pieniądze, które pozwoli zarobić rozczochrana baba, pozwolą zregenerować poczucie własnej wartości, nawet jeśli wgniotło je rzucona w brzuch patelnia. Tracę wiarę, wtedy kiedy uczestnicy rozmaitych talent show mówią, że wygrana spowoduje „zmianę w ich życiu” z pewnością lub kiedy laureaci tych programów mówią „że to najszczęśliwszy dzień w ich życiu” – ciekawe, co na to ich dzieci, słuchając, o tym, że apogeum szczęścia osiągneli, wtedy kiedy ktoś pozwolił zachować im fartucha. Od rana do nocy, setki dosłownie steki ekspertów radzą nam jak jeść, z kim spać i gdzie chodzić. Mówią, jak najlepiej kroić pietruszkę, co zrobić, kiedy zamarzną nam szyby w autach, i że spanie na placach pozwala uniknąć zmarszczek na twarzy. Więc śpimy na plecach, choć nie wysypiamy się w ogóle i zmarszczki robią nam się od tego, że pilnujemy całą noc, aby nie przewrócić się na brzuch. Sama się łapię na tym, że czasami robię coś, bo ktoś tak powiedział, że tak będzie lepiej. A przecież mam rozum, serce i sumienie.

Nie cofajmy się, proszę. Nie stójmy w kolejkach do naturalnych lodów i foodtracków z azbestowych blach, których Niemcy już nie chcieli. (Wanda, Niemca nie chciała, to się teraz odgryzają). Przecież to już było, staliśmy już tam martwiąc się, czy wystarczy dla nas chleba, żeby nakramić rodzinę. A teraz robimy to świadomie, na własne życzenie? Nie pielęgnujmy ignorancji w stosunku do kultury jedzenia, robiąc z siebie niewolników durnowatych mód. Nie rozmieniajmy się na drobne, za pieniądze, followersów, oceny i tytuły. Nie potrzebujesz najnowszego telefonu z jabłkiem, żeby Twój biznes dobrze szedł, a ludzie Cię szanowali. Wiem, wiem uważasz, że ten telefon wzmocni relacje z rodzicami, bo będziesz z niego do nich dzwonił, pewnie cześciej niż z modelu, który był wcześniej. Mhm. Jestem wściekła z bezsilności, jestem zła jak diabeł, kiedy media i „Ci fajni” wpędzają nas w poczucie wstydu, w poczucie bezwartościowości, w poczucie tego, że nic nie znaczymy, bo myślimy/robimy inaczej. Miejmy śmiałość powiedzieć nie. Miejmy czelność myśleć inaczej. Nie zgadzam się na upadek słowa, na zniweczenie języka polskiego, przez potok zapożyczeń. Nie zgadzam się na ogłupianie mojego narodu, walecznego i mądrego, w który wierzę, wciąż wierzę w jego intuicję. Nie zgadzam się na egoistycznych rodziców, którzy zaspakajają swoje wygórowane ambicje lub nie mają wrażliwości na swoje dzieci. Nie zgadzam się na brak krytyki, ale tej konstruktywnej, nie mającej nic wspólnego z wszędobylskim hejtem. Nie zgadzam się na brak cenzorów i na to by kierunki życia wyznaczały szafiarki i inne blogerki. Żebyś czuł się dobrze, musisz usłyszeć siebie, to co myślisz sam, samodzielnie. To nie boli. Naprawdę.
A Ty z czym się nie zgadzasz?

25wat

liczi

Kolor różowy nie istnieje

13.11.2015

W tak zwanej „Psychologii Koloru” najwięcej znaczeń przypisujemy czerwieni: pobudza, wzmaga agresję, motywuje do działania. Mimo tych barwnych i pełnych pasji określeń ciężko chyba znaleźć jakieś naprawdę dosadny związek frazeologiczny z czerwienią – nawet przysłowiowa „płachta na byka” jest czerwona, ale tylko w domyśle. Można też spłonąć rumieńcem albo – wreszcie – zrobić się czerwonym ze złości na myśl o tym, co poniżej.

Bo widzisz, co innego jest z różowym. Co byście powiedzieli, że dla tego koloru (a raczej dla pewnego rodzaju subkultury, wykorzystującej go w nadmiarze) powstał cały termin quasi-socjologiczny, funkcjonujący w uzusie jako „różowe panienki”? Wracając do tak zwanej „psychologii koloru”, różowy jest tak naprawdę młodszym bratem czerwonego – kochliwość, współczucie, wzruszenia, uczuciowość. Można go uwielbiać lub nienawidzić.

Co jednak, gdybym powiedział, że kolor różowy nie istnieje?

Zgodziłby się ze mną fizyk i chemik, ciężko jednak byłoby przekonać rozentuzjazmowaną mamę półrocznej córeczki, która właśnie zamówiła trzydzieści litrów farby do ścian w kolorze „Cotton Candy”.

W skrócie: nie ma takiej długości fali elektromagnetycznej, która odpowiada kolorowi różowemu. Światło widzialne przez człowieka to od 380 do 780 nanometrów – bardzo niewielki wycinek całego spektrum. Widzieliście tęczę? Mamy fiolet, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy i czerwony. Fotoreceptory na dnie ludzkiego oka wykrywają trzy kolory podstawowe: czerwony (750-620 nanometrów), zielony (570-500 nanometrów) i niebieski (500-450 nanometrów). Chociaż tajemnice kolorów zgłębiali już starożytni, to dopiero w XIX wieku powstała naprawdę solidna teoria, zwana trójchromatyczną: teoria Younga-Helmholtza . To Thomas Young wysnuł hipotezę, jakoby w siatkówce oka znajdowały się trzy rodzaje „włókien nerwowych”, które reagują na cały zakres światła widzialnego, jednak każde z nich najbardziej na wyspecjalizowaną dla siebie długość fali. Jednakowe pobudzenie każdego z nich wywołuje wrażenie koloru białego.

Dziś już wiemy dokładniej, że siatkówka to zbiór czopków i pręcików. Pręciki, mimo tego, że jest ich nawet  120 milionów w jednym oku, widzą tylko światło lub jego brak. Czopków mamy tylko około 7 milionów, ale to one przydają się najbardziej przy przechodzeniu przez jezdnię – dzielą się one na czerwono, zielono i niebiesko-aktywne, to z tych składowych mózg tworzy kolor.

W sytuacji, gdy nie tylko jeden rodzaj fotoreceptorów dostaje sygnał, nasz mózg postanawia uśrednić sumę kolorów. Gdy do oka dociera jednocześnie czerwony i zielony – widzimy złudzenie koloru żółtego (Czy to banan?) Prawdziwa magia jednak dzieje się, gdy do oka trafiają sygnały z obydwu granic zakresu fali: niebieski i czerwony. Wtedy właśnie mózg łamie prawa konwencjonalnej fizyki (oraz stylu) i tworzy nowy kolor – róż – twór gdzieś spomiędzy niebiesko-fioletowego a czerwonego.

Różowy nie ma swojego odpowiednika w zakresie fal elektromagnetycznych światła widzialnego. Niestety nie oznacza to, że wspomniane wcześniej entuzjastki tegoż koloru znikną ot tak, jakbym niczym Neo zdecydował się na tabletkę koloru… No właśnie, jakiego? Wszystkie kolory są subiektywne i powstają w naszej głowie – tak właśnie wygląda konstruktywizm w akcji.

Luki

Specjalista od przesuwania kresek i wizualnego voodoo. Jako zwolennik brutailzmu i przysadzistej, modernistycznej typografii uwielbia dowalić boldem tu i ówdzie. W wolnych chwilach analizuje komunikacje i łączy różne kropki. Prywatnie fan elektroncznej rozrywki i buszujący w internetach nerd. Absolwent kierunku Communication Design, z projektowaniem związany od ponad 6 lat.

Kamienica numer

03.11.2015

kamienica-cover

Po lewej okno zwykłe, plastikowe, jak w większości budynków. Na parapecie mam wycinanki, magiczny świat wyobraźni, który niedługo nabierze rozpędu. Metalowy szkielet dinozaura (nie pytajcie) długopis, kartki i router – centrum zarządzania siecią w zasięgu mojej ręki. Za oknem, na pierwszym planie smutna latarenka, większa niż to słowo może sugerować. W szeregu puste doniczki, czekające na wiosenny powrót kwiatów, stolik zmyślnie wykonany przez metaloplastyka. Krajobraz dopracowany, nieprzypadkowy,można być rzec – wszystko się zgadza. Na drugim planie świat domysłów i niedopowiedzeń. Może poza parterem, gdzie kwitnie handel szarych zjadaczy chleba. Wyżej gra pozorów i wizerunku stworzonego w ramie 2 i coś na metr, czasem mniejszym.

Pierwsze piętro to oaza spokoju. Ludzie na tym piętrze lubią kwiatki i firanki. Jest tu tylko jedno okno, które nie jest ekspozycją. Na jego parapecie siedzi młoda dziewczyna. Czy siedzi twarzą do świata? Bynajmniej. Siedzi plecami do mnie. Czyta? Nie wiem, wątpię. Może zastępuje krzesło parapetem i patrzy na wnętrze, może je urządza i musi mieć dobrą perspektywę? Czasami pokazuje się przed nią, twarzą do mnie i do niej, pewien młodzieniec. Rozmawiają ze sobą, on jej coś pokazuje… A może nie rozmawiają i nie pokazuje? A może ona jest sadzana na tym parapecie! Och, jednak, nie chce wiedzieć!

Piętro wyżej, trochę bardziej po prawej, mieszka Babka. Ma sto lat, siwe włosy i czerwony szlafrok. Lubi palić, ale chyba ciągle czuje, jakby robiła to po kryjomu, i że w każdej chwili ktoś ją może nakryć. Rozgląda się nerwowo, i co jakiś czas chowa twarz w ręce. Wtedy dym leci na jej włosy, a z tego powstaje chmura, duża jak obłok. Babka nie wie, że na nią spoglądam, choć czasami myślę, że obserwuje mnie bardziej niż ja ją. Gdy nie mam weny albo po prostu mam słabszy dzień, zwalam na nią, że patrzy mi na ręce.

Trzecie piętro to piętro kotar. Ciężkich i miękkich. Czasami zaciągniętych na całe okno, czasami rozchylonych tak, aby strużka popołudniowego światła mogła pogłaskać domowników po policzku. Okna ubrane są także w firanki, na tle, których odgrywany jest teatr cieni, ale tylko w sezonie zimowym i to po 16:00. Jest miłość i ciepło, czasami awantura – jak wszędzie, czasami kot sennie przejdzie się po parapecie, ot całe szaleństwo tego piętra. Choć nie ukrywam, że gdy światła są zgaszone, a kotary poruszają się bezwładnie, to piętro przypomina zamczysko. Kiedy się skupię, to widzę kruka, na drugim oknie sępa i kulę do wróżenia. No dobra, trochę mnie poniosło, ale przysięgam! Skrajnie po lewej to już nie zamczysko, to opuszczony Mordor. Woła do mnie ciemnią. Odwracam wzrok.

Czwarte. Na czwartym jest całkiem inaczej. Okna są mniejsze, domowe. To piętro reprezentuje Pan w koszuli zapiętej pod szyją na ostatni guziczek. Łysiutki Pan jest właścicielem trzech okien z płotkami. Jest to najładniejsza ozdoba, jaką widziałam w życiu, bo przypomina mi bajki rodem z Bielska Białej. Pan jest pogodny, zupełnie inny niż Babka. Czasami w dzień otwiera okienko i patrzy z uśmiechem na świat. Nie wygląda, jakby się czymkolwiek przejmował. Dwa razy widziałam, jak komuś machał. Czy w mieszkaniu z kolorowym płotkiem, może mieszkać ktoś, kto nie ma fantazji? Zastanawiam się kim był, kiedy jeszcze pracował… Chyba cukiernikiem. Chciałabym, żeby nim był. Albo Panem, który kręci watę cukrową. Albo lepiej! Panem od plastyki. Każdy ją lubi. Inaczej z ZPT, które cieszyło się, tak małą popularnością, że nawet współczesne Ministerstwo Edukacji, postanowiło je zlikwidować.
Gdy temperatura spada między oknem, a płotkiem Pan Cukiernik organizuje sobie lodówkę. Gdy robi się ciemno, staje w oknie, bez cienia uśmiechu, spogląda na świat zupełnie inaczej niż za dnia. Czy ma jakiś sekret? A może przygnębia go wieczór albo czuje się samotny? Pewnie nigdy się nie dowiem.

Moje życie w biurze jest spokojne. Mogę myśleć, a nawet wymyślać. Nie ma szefa, który podcina skrzydła. Nie ma koleżanek przemiłych, ale zachęcających do spożywania w ciągu 8 godzin, pokarmów w ilości – strasznej. Nie ma niszczarki, więc jest cisza. Żaden klient nie dzwoni po 18, choć mógłby. Taka kultura pracy.
Kamienica ma numer, ale tylko w mojej wyobraźni.

25wat

Smartspace – logo design i akcydensy

Wykonaliśmy identyfikacje wizualną dla firmy Smartspace, sprzedającej wyposażenie inteligentnych domów: luksusowe sensory, kontrolery pomieszczeń i systemy multiroom. Przygotowaliśmy nowoczesne logo, wizytówkę i papier firmowy.

 

Smartspace - typografia

Smartspace smartspace -mobile

 smartspace-wizytówki Spartspace-papier firmowy

 

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

logo – LittleFrog

Projekt kompleksowej identyfikacji graficznej marki LittleFrog, produkującej chusty do noszenia dzieci. Nasze działania poprzedziliśmy wnikliwą analizą problemów komunikacyjnych firmy i konkurencji na rynku lokalnym i międzynarodowym. Na podstawie zdobytych informacji opracowaliśmy unikalny brand marki, wywołujący oczekiwane skojarzenia wśród osób z grupy docelowej.

 

Littlefrog

 LittleFrog-visual-identity

LittleFrog

Logo-LittleFrog

LittleFrog - chusta

Littlefrog-przypinka

Littlefrog-wyszywka

Littlefrog

little-Frog

 

Nasze główne zadania:
  • Przeprowadzenie szczegółowego briefu
  • Analiza konkurencji i rynku
  • Makietowanie i prototypowanie
  • Badania ankietowe
Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Gephard Group

Gephard Group to zespół PR.  Naszym celem było zaprojektowanie funkcjonalnej strony, prezentującej w przystępny sposób ofertę firmy.

Gephard Group

 Gephard Group
 Gephard Group
e-kartka dla Gephard group
 Gephard Group
 Gephard Group

​nasze działania:

  • Ustalenie z klientem architektury informacji
  • Prototypowanie i wdrożenie strony WWW wraz z systemem zarządzania treścią
  • Prezentacja oferty konsorcjum i efektów sesji zdjęciowej
  • Wykonanie przejrzystego i funkcjonalnego webdesignu

​Projekt był realizowany w ramach konsorcjum gephard-group.com

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!
Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

reklama zewnętrzna – SBT Serwis

SBT to firma, która zajmuje się serwisem maszyn i komór śrutowniczych oraz dystrybucją części zamiennych dla przemysłu ciężkiego.  Stworzyliśmy reklamę, która precyzyjnie trafia do grupy docelowej – komunikuje skuteczność, szybkość działania i profesjonalizm.

 

Reklama dla SBT serwis

dedykowana wizytówka SBT

wizytówki firmy SBT

projekty grafik SBT

Nadruk reklamowy na samochodzie SBT Serwis

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

kreacja wizerunku – Black Point Art

Black Point Art to wrocławska agencja specjalizująca się w organizacji eventów.  Wykonaliśmy wizytówki, kartki  okazjonalne, dedykowane grafiki na FB, pomagając budować profesjonalny wizerunek marki.

 

Logo BlackPoint Art

Akcydensy Blackpoint ArtBlackPoint Art dedykowana-kartka-świątecznaBlackpoint-Art - strona RWDBlackPoint Artwizytówka agencji BlackPoint ArtBlackPoint Art

 Blackpoint Art

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Artemed – sesja wizerunkowa

Artemed

Artemed-wnętrza kliniki

Korytarz centrum Artemed

 

Artemed

Artemed

Artemed

Artemed-sesja-zdjęciowa

sala operacyjna Artemedu

oddział-Artemed

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Duodental – poligrafia

Wykonaliśmy  sesje zdjęciową i materiały poligraficzne, między innymi plakaty wielkoformatowe prezentujące ofertę nowoczesnej kliniki dentystycznej.  Naszym celem była promocja i zaprezentowanie wizerunku Duodentalu w sposób, który będzie wzbudzał zaufanie u potencjalnych klientów. Zależało nam na odejściu od standardowych przedstawień  kliniki dentystycznej, aby budować komunikację wyróżniającą się na tle branżowej konkurencji.

zdjęcie-personel-kliniki-Duodental

Duodental
Duodental

Zdjęcie wizerunkowe Duodental

Nowoczesna klinika dentystyczna
Duodental

sesja-zdjęciowa Duodental

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!

Trzynasta w Samo Południe – projekt koszulek

projekt koszulki Trzynasta
projekt na koszulkę

koszulka dla Trzynastej - produkcja

detal na koszulce

karta - projekt koszulki

litery-projekt

druk wklęsły metodą akwaforty

Z chęcią wspomożemy także cele i rozwiążemy problemy w Twoim biznesie!