Serce kobiety

21.04.2016

Serce kobiety waży średnio około 70 gram mniej niż serce mężczyzny. Podczas ciąży potrafi przepompować nawet o 50% więcej krwi niż zwykle, co świadczy o dużej elastyczności. Jego wnętrze opisywali już kardiolodzy, kardiochirurdzy, lekarze z SORU i z ERKI, kierowcy, którzy wozili tych lekarzy, mechanicy, którzy naprawili wspomnianym kierowcom samochody, ich bracia – hydraulicy i mechatronicy, ich synowie piekarzowie* i cukiernicy, pan z przyparkingowej stróżówki, nie licząc poetów i innych cyrkowców.

Trzy pierwsze specjalizacje zajmują się sercem kobiety z fizycznego punktu widzenia, choć nie ma wątpliwości, że nieraz zastanawiali się, co się kryje za komorami i przedsionkami, pod siecią naczyń włosowatych i supłem naczyń krwionośnych, w ujęciu metafizycznym, naturalnie. Z kolei ta perspektywa jest zwykłą, lecz niekończącą się codziennością mężczyzn. Których? Wszystkich.

Kobieta to najbardziej skomplikowany system, jaki istnieje na Ziemi. Jest skomplikowana tak bardzo, że czasami sama siebie nie rozumie. A w zasadzie coraz częściej siebie nie rozumie. Może dlatego, że role w społeczeństwie zaczęły się zmieniać. Trudno się połapać, kim jesteśmy, jak powinnyśmy się zachowywać, zwłaszcza, że przez całe życie słyszymy głównie czego nie robić. Czy ktokolwiek na świecie wie, jaki jest kanon zachowania dziewczyny/kobiety? Chyba wszyscy bez względu na płeć, choć starsi niż dana kobieta, są wyposażeni w tę wiedzę i bardzo sprawnie wychodzi im komentowanie co przystoi, a czego dziewczynie robić nie wypada.

Kobieta to człowiek odpowiedzialny za piękno, estetykę i delikatność. Jak być piękną i delikatną, jeśli ciągle jesteś nie dość lub za bardzo? Codzienne podcinanie skrzydeł stosują nie tylko mężczyźni kobietom, ale także kobiety sobie nawzajem. „Nie dość, że gruba to jeszcze w leginsach!” „Jesteś niedojrzała, ale za bardzo roześmiana”,” za bardzo odsłaniasz swoje ciało, ale nie wystarczająco prostujesz plecy”. Słyszeliście o komplemencie, który robi więcej przykrości niż dobra? Właśnie w taki sposób powstaje.

Być kobietą to nie znaczy dorównać mężczyźnie. To własna ścieżka, totalnie indywidualna, opierająca się na samoakceptacji i uświadomieniu sobie, że z mężczyzną łączy mnie tylko i wyłącznie człowieczeństwo. Wiem, wiem, tu może nastąpić kobieca fala oburzenia – przecież mężczyzna to nie jest człowiek! Czasami mam ochotę się z tym zgodzić, ale zaraz po tym jak się uspokoję, myślę sobie, że to jednak człowiek, ale inny niż ja i dlatego pewnie nie jestem w stanie go do końca zrozumieć. Cała sprawa rozbija się o to, że te obie płcie, aby odnaleźć się i poczuć dobrze w swoich postaciach, muszą współpracować. Muszą znaleźć kompromis.

Mężczyzna powinien stworzyć jak najlepsze warunki do tego, aby kobieta mogła rozwinąć swoje naturalne cechy,(ona oczywiście powinna się odwzajemnić) o których pisałam już wcześniej. Kiedy mogą ujrzeć światło dzienne? Tylko wtedy, kiedy mamy u swego boku dobrego bodyguarda od samego początku, czyli dbającego o wzrastanie w poczuciu uznania, zrozumienia i szacunku – tatę, dziadka, brata, wujka czy kuzyna, na partnerze kończąc. Ta wrażliwość może rozwijać się wtedy, kiedy czujemy się zauważone, podziwiane i bezpieczne.

Brzmi to może jak frazes, ale mam kilka koleżanek, które nauczyły się spawać, podkładać ładunki wybuchowe i rąbać drewno. Są to dziewczyny szalenie samodzielne, głownie dlatego, że nie znalazły wolontariusza. Człowieka, który powie „Twoje małe ręce są tak małe i delikatne, po to by tuliły dziecko do snu, moje są tak duże właśnie po to, żebym mógł ugasić pożar”.

Panowie stroją się w butikach, trwonią czas i pieniądze i usiłują umówić się do barbera. I to nie jest krytyka męskości, bo czasy są trudne i domyślam się, że przeistoczenie się w bezpłciową postać pozwala bezpiecznie odepchnąć od siebie odpowiedzialność, ale także przetrwać w spokoju, ale niewątpliwie zmiana zainteresowań płci męskiej, przekłada się na zagubienie damskiej.

Z antropologicznego punktu widzenia, śmiało możemy mówić o kryzysie płci. Obu, bo jakbyśmy nie próbowali tego wykluczyć, jedna jest zależna od drugiej. Kobiety stają się herosami samodzielności i kompetencji, w dziedzinach, z którymi w ogóle nie powinny mieć styczności, mężczyźni są znawcami kosmetyków kolorowych, zajmują się pielęgniarstwem i opieką nad dziećmi. Coś poszło nie tak…

Ale do sedna. Jak być interesującą, ale nie wulgarnie prowokującą? Jak być pewną siebie i jednocześnie zachować swoją wrażliwość? Jak pozostać delikatną, ale nie być ofiarą losu? To tylko kilka z pytań, jakie codziennie zadają sobie kobiety. Dlaczego chcemy wiedzieć jakie mamy być? Dlatego, że chcemy się podobać i to mamy zapisane w kodzie genetycznym. Nie zmienimy tego.

Jednak w naszej naturze występuje pewien paradoks. Każdy usłyszany komplement powoduje automatyczne zaprzeczenie i wyparcie go ze swojej świadomości, lub w drugą stronę – każdy komplement powoduje, że jesteśmy tak łatwowierne, że aż przykro, a takich którzy lubią to wykorzystywać nie brakuje.

W czasach kiedy definicja piękna została totalnie sprostytuowana, kobiecość kojarzy się z sztucznym biustem, ustami, rzęsami, klejącym błyszczykiem. To dosyć przykre, ale nawet jeśli ktoś ma po prostu taki gust, to tak czy siak, pod tym interesującym płaszczykiem żyje kobiece serce i najbardziej przerażającą rzeczą  jaka może pojawić się w głowie każdej kobiety jest odrzucenie z powodu „niewystarczalności”.

Spotykamy się z tym wtedy kiedy Ci, którzy mają dbać o naszą godność sprawiają, że czujemy się szare. Nie jesteśmy wysłuchane, nigdzie się nas nie zabiera i nie zaprasza, nie słyszymy, jak bardzo kochane jesteśmy i jak źle by było bez nas. I ja nie wątpię w to, że panowie to mówią, tylko, że 2 razy w roku to trochę za mało. Do czego zmierzam… Niezależnie od wszystkiego, spróbujmy się uniezależnić i ochronić swoje kobiece serce. Zacznijmy się zauważać, doceniać i rozwijać zwłaszcza te rzeczy, które tworzą naszą kobiecą tożsamość. Rozwijajmy talenty i róbmy rzeczy dla siebie, a nie innych, bo to zazwyczaj objawia się zmęczonym wyrazem twarzy tych innych.

Kobiety potrafią rozpoznać po płaczu dziecka czego potrzebuje, mówią dużo i nie tracą cierpliwości w odpowiadaniu na pytania, właśnie dlatego, że muszą odpowiednio przygotować do życia nową istotę. To kobieta, pod swoim sercem nosi dziecko. Kobiece piersi, niezależnie od wielkości są przystosowane do tego by nakarmić pociechę. Dziewczyny potrafią słuchać i wczuć się w sytuację drugiej osoby. Widzą więcej. I tych niezwykłości wynikających z danej płci – mamy o wiele więcej. Trzeba je tylko zauważyć i zacząć doceniać.

Jak mawia dziadek mojej koleżanki „mężczyźni są lepsi od kobiet tylko w kopaniu rowów”. Chciałabym, aby to miłe i krzepiące powiedzenie wypowiadano w stosunku do Was tak często, aż będziecie miały go dość. I nie dlatego, że faktycznie jesteśmy lepsze, tylko dlatego, że tylko mądry mężczyzna może pokusić się o takie stwierdzenie.

Życzę Wam, abyście otaczały się mądrymi ludźmi, którzy współpracują, a nie rywalizują, którzy wspierają, a nie atakują , którzy cieszą się z Waszego rozwoju i są życzliwi, a jeśli nie, to żebyście były wyposażone w taką wiedzę i umiejętności, aby Wasze kobiece serce nigdy nie zostało zamrożone przez oczekiwania, wymagania i ciśnienie ze strony innych osób.

*zabieg umyślny.

Patrycja

naczelna etnobotaniczka agencji 25wat. Widzi połączenia i zależności, na które nikt inny nie zwraca uwagi. Czas wolny spędza w podróży, wg niektórych w poszukiwaniu "cholera wie czego", choć ona doskonale wie za czym jeździ. Szczera i uczciwa dusza, która nigdy nie pozwoli swoim podopiecznym odpłynąć zbyt daleko od założonych ustaleń projektu.