Za czym kolejka ta stoi?

12.12.2015

Idealnie by było, abyśmy mogli poznać, zanim ocenimy. Jednak, żeby poznać, musimy ocenić czy chcemy zgłębić temat. Ocena jest nieunikniona, bo pozwala nam ominąć zagrożenie, ocena skłania do refleksji i wyciągnięcia wniosków. Dzięki ocenie, przetrwał nasz gatunek, dzięki niej nie pospadaliśmy w przepaść i nie spłonęliśmy. Ocena pozwala nam określić, co jest dla nas ważne i dobre. Oczywiście, nie namawiam nikogo do sądzenia z zewnętrznych pozorów, ale do chwili refleksji.

Z telewizorem mam tyle wspólnego, co z plemieniem amazońskim, widuję oba okazjonalnie, z tym, że to drugie w pierwszym. Jeśli już dojdzie to takiej konfrontacji, to siedzę, patrzę i stracę wiarę. Wiarę w ludzi, w potencjał, w macierzyństwo, w życie i w śmierć. Tracę wiarę, że ludzie, którzy stoją po drugiej stronie, nie tylko na fasadzie, ale też za kulisami, w reżyserce i w biurach, mają serce i rozum. Nie chce mi się wierzyć, że taka piękna i zdolna artystka, jedna z drugą, nie wie, jak wielką krzywdę robi uczestnikom, publiczności w studio i tym wszystkim ludziom, którzy oglądają jeden z programów prezentujących fenomenalne zdolności dzieci. Gdzie są rodzice, się pytam? Otóż siedzą na publiczności, bo trzeba być z dorosłym opiekunem lub z rodzicem, aby pociecha mogła zabawić tłumy Zachodzę w głowę, dlaczego ktoś świadomie wysyła swoje małe dziecko – na stres, ocenę, na zazdrość i chciwość, dlaczego świadomie podkłada pod nos pychę, która generuje się w takim otoczeniu na pstryknięcie palców. Nie mówię o tym, żeby zamykać dziecko, które ma talent w piwnicy (za to idzie się do więzienia, w zasadzie jeśli w piwnicy zamknie się dziecko bez talentu to też się siedzi) i ukrywać przed światem (za to także jest kara) i wszystkimi jego ułomnościami, ale mieć umiar i świadomość. Nie mam dzieci, ale wiem, gdzie jest ich miejsce i to nie jest telewizja.
Dalej mamy jedzenie. Z 300 programów, o tym jak przygotować ziemniaki. Żeby nie było, uwielbiam je! I kiedyś z pewnością poświęcę im jakaś notatkę, bo są tego warte, ale czuję dyskomfort, kiedy widzę kolejną zmarnowaną taśmę filmową. Pan, który mówi o sobie w trzeciej osobie, który jest jedną osobą, ale krojąc marchewkę drobno w kosteczkę, pyta się sam siebie czy ładnie pokroił, wtedy wątpię. Rozumiem trzeba jeść, warto jeść dobrze. Jedzenie jest pyszne, ale czy główny fokus na te dziedzinę życia to zwykłe łakomstwo? O jego konsekwencjach mówić nie trzeba.
Wątpię też wtedy, kiedy pod pretekstem pomocy w biznesie, rozczochrana baba upokarza ludzi, po to by pokazać im póżniej swoją moc sprawczą i uratować zrujnowany interes. Zastanawiam się wtedy, dlaczego ludzie tracą swoją godność i w imię czego pozwalają się tak traktować? Wiem, wiem odpowiedz jest prosta. Biznes sam się nie zrobi, a pieniądze, które pozwoli zarobić rozczochrana baba, pozwolą zregenerować poczucie własnej wartości, nawet jeśli wgniotło je rzucona w brzuch patelnia. Tracę wiarę, wtedy kiedy uczestnicy rozmaitych talent show mówią, że wygrana spowoduje „zmianę w ich życiu” z pewnością lub kiedy laureaci tych programów mówią „że to najszczęśliwszy dzień w ich życiu” – ciekawe, co na to ich dzieci, słuchając, o tym, że apogeum szczęścia osiągneli, wtedy kiedy ktoś pozwolił zachować im fartucha. Od rana do nocy, setki dosłownie steki ekspertów radzą nam jak jeść, z kim spać i gdzie chodzić. Mówią, jak najlepiej kroić pietruszkę, co zrobić, kiedy zamarzną nam szyby w autach, i że spanie na placach pozwala uniknąć zmarszczek na twarzy. Więc śpimy na plecach, choć nie wysypiamy się w ogóle i zmarszczki robią nam się od tego, że pilnujemy całą noc, aby nie przewrócić się na brzuch. Sama się łapię na tym, że czasami robię coś, bo ktoś tak powiedział, że tak będzie lepiej. A przecież mam rozum, serce i sumienie.

Nie cofajmy się, proszę. Nie stójmy w kolejkach do naturalnych lodów i foodtracków z azbestowych blach, których Niemcy już nie chcieli. (Wanda, Niemca nie chciała, to się teraz odgryzają). Przecież to już było, staliśmy już tam martwiąc się, czy wystarczy dla nas chleba, żeby nakramić rodzinę. A teraz robimy to świadomie, na własne życzenie? Nie pielęgnujmy ignorancji w stosunku do kultury jedzenia, robiąc z siebie niewolników durnowatych mód. Nie rozmieniajmy się na drobne, za pieniądze, followersów, oceny i tytuły. Nie potrzebujesz najnowszego telefonu z jabłkiem, żeby Twój biznes dobrze szedł, a ludzie Cię szanowali. Wiem, wiem uważasz, że ten telefon wzmocni relacje z rodzicami, bo będziesz z niego do nich dzwonił, pewnie cześciej niż z modelu, który był wcześniej. Mhm. Jestem wściekła z bezsilności, jestem zła jak diabeł, kiedy media i „Ci fajni” wpędzają nas w poczucie wstydu, w poczucie bezwartościowości, w poczucie tego, że nic nie znaczymy, bo myślimy/robimy inaczej. Miejmy śmiałość powiedzieć nie. Miejmy czelność myśleć inaczej. Nie zgadzam się na upadek słowa, na zniweczenie języka polskiego, przez potok zapożyczeń. Nie zgadzam się na ogłupianie mojego narodu, walecznego i mądrego, w który wierzę, wciąż wierzę w jego intuicję. Nie zgadzam się na egoistycznych rodziców, którzy zaspakajają swoje wygórowane ambicje lub nie mają wrażliwości na swoje dzieci. Nie zgadzam się na brak krytyki, ale tej konstruktywnej, nie mającej nic wspólnego z wszędobylskim hejtem. Nie zgadzam się na brak cenzorów i na to by kierunki życia wyznaczały szafiarki i inne blogerki. Żebyś czuł się dobrze, musisz usłyszeć siebie, to co myślisz sam, samodzielnie. To nie boli. Naprawdę.
A Ty z czym się nie zgadzasz?

Patrycja

naczelna etnobotaniczka agencji 25wat. Widzi połączenia i zależności, na które nikt inny nie zwraca uwagi. Czas wolny spędza w podróży, wg niektórych w poszukiwaniu "cholera wie czego", choć ona doskonale wie za czym jeździ. Szczera i uczciwa dusza, która nigdy nie pozwoli swoim podopiecznym odpłynąć zbyt daleko od założonych ustaleń projektu.