Ach, Ci niekreatywni Panowie…

O niekreatywności mężczyzn można opowiadać godzinami. Niemal każde babskie spotkanie sprowadza się do tego, jak to bardzo wybranek serca nie pamiętał, nie wiedział lub po prostu głupio zrobił. Historie od śmiesznych po zastanawiające. Od zastanawiających, co autor miał na myśli po takie, do których wstyd się przyznać. Jeśli myślicie, że chce dołożyć Panom, jesteście w błędzie. Kreatywność mężczyzn nie zna granic i o tym właśnie będzie ten artykuł.

Mogło­by się wydawać, że mężczyźni to płeć typowo zadan­iowa – „Maciek, inter­net się pop­suł”, poza tym, że to aku­rat ten komu­nikat, a Maciek kocha inter­net i raczej nie lubi się z nim rozstawać, zaczy­na dzi­ałać, przekła­da kable, wyłącza router, sprawdza zasi­lanie – oczy­wistym jest, że napraw­ia to w mig i ide­al­nie, mimo tego, że niejed­na z nas próbowała tego kilkukrot­nie. To samo w przy­pad­ku pop­su­tych prz­erzutek, mik­sera czy tele­fonu. Cza­sa­mi korzys­ta­jąc z różnych sprzętów, nawet nie zda­je­my sobie sprawy z tego, że są pop­sute, a nasz lub zna­jomy Pan widzi i napraw­ia. Poza tym, że uwiel­bi­am takich Panów, to bard­zo doce­ni­am wspom­ni­aną czu­jność na kobiece ułom­noś­ci. Są też oczy­wiś­cie zada­nia, które spo­tyka­ją się z mniejszą wykon­al­noś­cią typu „Jacek, kosz jest pełny” tu komu­nikat zaczy­na być enig­maty­czny i nie do koń­ca Jacek wie, co ma z tym fan­tem zro­bić. Cza­sa­mi po pros­tu nie wpad­nie na to, że trze­ba wyrzu­cić śmieci, cza­sa­mi wypad­nie mu z głowy, a jeszcze innego razu po pros­tu zig­noru­je. Ponoć komu­nikat należy kierować do odbior­cy, także w przy­pad­ku tego typu zadań trze­ba dopre­cy­zować.
To oczy­wiste przeświad­cze­nie o tym, że Panowie wykonu­ją zada­nia lep­iej niż ktokol­wiek inny na tym świecie, nieste­ty, w świ­etle opinii pub­licznej, nie przekła­da się na kreaty­wność w związku. Do napisa­nia tej notat­ki skłoniło mnie właśnie to zestaw­ie­nie tej męskiej niekreaty­wnoś­ci i his­torii oświad­czyn, które spisu­je od lat.

Z miłoś­ci i za pierś­cionkiem zaręczynowym, wspom­ni­anym w żar­cie, moż­na pog­nać 2000 kilo­metrów na wschód, pros­to do Sara­je­wa, a w drodze powrot­nej zatrzy­mać się pod zamkiem w Bratysław­ie i poprosić ukochaną o rękę. Deter­mi­nac­ja, upór i fan­taz­ja, proszę państ­wa i głębok­ie przeko­nanie o tym, że to właśnie ta kobi­eta.
Co zro­bić z obrażoną dziew­czyną? Zabrać ją na obi­ad. Bar mleczny we Wrocław­iu, 12 ulu­bionych pierogów rus­kich polanych tłuszczem z cebulką, zwycza­jny dzień do momen­tu, kiedy w ostat­niej chwili przed połknię­ciem, wybran­ka ser­ca ori­en­tu­je się, że poły­ka pierś­cionek zaręczynowy. Kupa ner­wów, niezłe zamieszanie, pół dnia na pogo­tow­iu, ale na koniec łzy szczęś­cia i wspom­nienia do koń­ca życia. Niewybred­na for­ma na ryzykan­ta, też w cenie.

Obcy kon­ty­nent i najwięk­sza part­ner­s­ka kłót­nia, jaką widzi­ał Iran, krzyk, łzy, kiła i mogiła. Czy moż­na zobaczyć ukochaną bardziej prawdzi­wą niż w momen­cie słaboś­ci? Jak się kocha w takim momen­cie to chy­ba na serio. Dużo nie myśląc jeden z moich bohaterów wycią­ga pierś­cionek i klę­ka przed swo­ją kobi­etą, pro­ponu­jąc jej życie na dobre i złe. Nieźle, co?
A co powiecie na akc­je rodzin­ną? Brat i ojciec w komi­ty­wie z przyszłym zię­ciem. Odra, łód­ka i ich dwo­je, spoko­jny rejs w czer­w­cowy dzień. Wzdłuż wybrzeża spaceru­je ojciec wybran­ki, na moś­cie stoi jej brat, który spuszcza na węd­ce buki­et kwiatów wprost w ramiona swo­jej siostry, kiedy para wpły­wa pod kład­kę. I choć orga­ni­za­torzy zapom­nieli pierś­cionka to i tak pada konkretne pytanie i już na brzegu piją szam­pana w wielkiej radoś­ci! Moż­na by rzecz rybak z wyobraźnią.

Przez dwa tygod­nie podróżował po Por­tu­galii i Maderze z ciężkim ple­cakiem, którego każ­da pró­ba dotknię­cia kończyła się groźnym sycze­niem. U schyłku podróży wyciągnął z niego pierś­cionek, uklęknął przed swo­ją Panią i zapy­tał, czy zawsze już będzie mógł nosić wszys­tkie ciężkie bagaże za nią. Łza się w oku krę­ci.
A słyszeliś­cie o pierś­cionku przedzaręczynowym? Taki właśnie jeden z moich kolegów podarował w prezen­cie świątecznym (również w kon­spir­acji z przyszłą teś­ciową) swo­jej ukochanej. Delikatne, malutkie ser­duszko, w którym mieś­ci się cała miłość, ozd­abia wierzch obrącz­ki i palec ukochanej, którą doprowadz­iło to do odję­cia gło­su i łez szczęś­cia. Wcale nie z tego powodu, że dostała pierś­cionek, ale, że cała „intry­ga” była przeprowad­zona tak, że wybrance nawet do głowy nie przyszło, że taka sytu­ac­ja mogła­by mieć miejsce. Czy trze­ba więcej?
7 lat związku, długich wyczeki­wanych lat, aż w końcu ukochany zre­flek­tu­je się, że to jest ten moment, w którym już nawet nie tyle, że moż­na by, ale trze­ba się zdeklarować. Był już wspól­ny Eras­mus, wzlo­ty i upad­ki, było mieszkanie w kilku państ­wach, było nawet kup­no wspól­nego domu. Z tej właśnie okazji rodz­i­na i przy­ja­ciele naszego bohat­era przes­zli w sobot­ni poranek pod świeżo zaku­pi­oną nieru­chomość, aby pograt­u­lować parze. Ustaw­ili się przed obiek­tem, trzy­ma­jąc w ręce tablicz­ki „grat­u­lu­je­my nowego domu”. Na prośbę bohat­era, wybran­ka miała ukuc­nąć na tle goś­ci, aby part­ner mógł jej zro­bić zdję­cie, w tym momen­cie goś­cie odwró­cili tablicz­ki, na którym było napisane „ wyjdziesz za mnie”? Buzia się uśmiecha na samą myśl, a łzy cis­ną się do oczu. Każ­da z reakcji przed lub po zaw­iera motyw łez, bo jak się nie wzruszyć w takim momen­cie?

Jest tylko jed­na rzecz na zie­mi, która powodu­je, że wznosimy się pon­ad swo­je codzi­enne możli­woś­ci, pon­ad siebie. Miłość jest wtedy, kiedy dajesz siebie bez­in­tere­sown­ie, może właśnie wtedy, kiedy już Cię skreślili i nikt się po Tobie nie spodziewa, że możesz zaskoczyć. Miłość to dodanie wiary niedowiarkowi, miłość to chęć ochronienia od zwąt­pi­enia, to pielę­gnac­ja zau­fa­nia. Miłość to cięż­ka pra­ca, nie mylmy miłoś­ci z uczu­ci­a­mi. Uczu­cia nie mogą być wyz­nacznikiem tego, co robimy. Uczu­cia to tylko chwila, jedynie głębok­ie przeko­nanie o tym, że damy radę roz­go­nić najczarniejsze chmury poz­woli nam mieć pewność. Pokochać kogoś tzn. zaak­cep­tować ułom­noś­ci i pokon­ać lęk, bo nie kocha się prze­cież za dobry rosół i piękne włosy. A kiedy już jest to przeko­nanie i akcep­tac­ja, warto dołożyć do tego kreaty­wność. Kreaty­wny człowiek to taki, który tworzy reg­u­larnie autorskie rozwiązanie. Ta cecha pozwala mu wyt­worzyć patent na najtrud­niejsze sytu­acje, pozwala znaleźć wyjś­cie z najbardziej bez­nadziejnych przy­padów. A o to w tym wszys­tkim właśnie chodzi. Kreaty­wność to odkrycie nowej ścież­ki do danego celu. Pro­duku­jmy, więc swo­ją ciężką pracą te przysłowiowe 25wat, z których pow­sta­je ta cecha i nie pod­nośmy statystyk roz­wodów, które i tak się­ga­ją już pon­ad 50% z zaw­ier­anych małżeństw, bo kiedy nie ma kreaty­wnoś­ci, tak kończą się nawet najpiękniejsze zaręczyny.

Ach, wy niekreatywni mężczyźni, oby Was było więcej i tej Waszej niekreatywności też!

Przeczytaj także:

Team Alpha na Internet Beta 2019 – subiektywna relacja by 25wat

Przed Wami podsumowanie tegorocznej konferencji #InternetBeta , w której uczestniczył nasz Alpha team – Joanna Gancarczyk, Piotr Bardadyn i Mateusz Romanów. Niemal 100 prelegentów, 80 ... Czytaj więcej

17 Emoji-Faktów, które każdy Marketer powinien znać!?

Emoji – język internetu, który obiegł wszystkie kontynenty. Fenomen, który zbiera setki fanów na świecie i doczekał się filmu obchodzi dziś swoje święto! Z okazji #World Emoji Day ... Czytaj więcej

Dlaczego projektanci wnętrz z bliskiego wschodu mają więcej serduszek pod postami niż ci z Europy?

Przy większości projektów, w które angażuję się od strony strategii (komunikacji, marketingu, coraz częściej samego projektowania usługi czy biznesu) napotykam jedną wspólną cechę. ... Czytaj więcej