W 25wat wierzymy w marketing, który nie tylko widać, ale i czuć. Zauważyliście, że w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy feedy marek kosmetycznych na Insta zaczęły wyglądać bardziej jak karta dań w modnej kawiarni niż półka w sklepie? Błyszczyki obok kapiącego miodu, kremy o puszystej konsystencji bitej śmietany i ta wszechobecna obsesja na punkcie „glazed skin”. To nie przypadek, a marketing sensoryczny w swoim najbardziej smakowitym wydaniu.
Często powtarzamy: ludzie nie kupują produktów, ale to, jak chcą się dzięki nim czuć. A nic nie budzi emocji tak błyskawicznie jak jedzenie, zapach i dotyk. Rozbierzmy ten fenomen na części pierwsze, bo to, co robią dziś topowe marki, to czysty majstersztyk psychologii.
Kiedy na rynku pojawia się hasło takie jak „glazed donut skin”, dzieje się coś więcej niż tylko viralowy trend. To zakotwiczenie marki w świecie gastronomii, który każdy z nas zna i kocha. Dlaczego to tak silnie na nas działa?
➡️ Wniosek dla brandów: Przestańcie pisać tylko o „nawilżeniu”. Zacznijcie opowiadać o „maślanej teksturze” albo „lukrowym blasku”. To zmienia percepcję z nudnej chemii w zmysłowe doświadczenie, które klient niemal czuje pod palcami.
Wiemy jedno: bez dobrego moodboardu nie ma spójnej marki. To Twoje wizualne DNA. Skoro w digitalu nie możemy dotknąć produktu, musimy go „poczuć” psychologicznie poprzez tzw. cross-sensory storytelling – obrazem opowiadamy o dotyku, a słowem o smaku.
Marki takie jak Summer Fridays opanowały to do perfekcji. Ich komunikacja to w zasadzie jeden wielki, ruchomy moodboard, który tworzy vibe wiecznych wakacji i wellness clubu – nawet jeśli nakładasz ich maskę w środku zimy w Zielonej Górze. Dobrze skonstruowany świat wizualny pomaga:
Moja osobista refleksja?
Marketing sensoryczny to nie jest kolejna chwilowa moda, ale powrót do tego, co w nas najbardziej ludzkie - do zmysłów. W świecie zdominowanym przez ekrany wygrywają te marki, które potrafią „przebić się” przez szkło i sprawić, że niemal czujemy zapach czy teksturę produktu.
A jak to wygląda u Was? Macie w swojej kosmetyczce produkty, które kupiliście tylko dlatego, że ich vibe na Insta był po prostu zbyt dobry, żeby go zignorować?